Jakiś czas temu znalazłam wątek Rosiczki, która sobie tanim kosztem
zliftingowała kuchnię. Ponieważ byłam w podobnej sytuacji- byli właściciele
mieszkanka zostawili mi po sobie kuchnię w kolorystyce nie bardzo mi pasującej
a do tego skończyły się fundusze by robić sobie nową kuchnie od podstaw-
postanowiłam, że pójdę w ślady Rosiczki. No i poszłam.. Z efektu nie jestem do
końca zadowolona. Wyszło za mdło. Ściana miał być ciemniejsza ale w sklepie mi
doradzono jaśniejszy odcień ponieważ i tak miał on na dużej powierzchni
wydawać się ciemny. Jest jasny i to za jasny.
Kolorystyka była zdeterminowana kolorami w salonie ponieważ kuchnia jest w
formie aneksu i musiała z nim jakoś korespondować.
Ogólnie miała być w chłodnej tonacji- i chyba jest ale aż za bardzo. Mam
zamiar lada dzień przyciemnić te ściany tylko nie chcę znowu przesadzić.
Nie mam też pomysłu jeśli chodzi o uchwyty, gałki. Jeśli ktoś z Was ma jakąś
wizję na całość z chęcią cierpliwie wysłucham. Obiecuję się nie obrażać:)
zliftingowała kuchnię. Ponieważ byłam w podobnej sytuacji- byli właściciele
mieszkanka zostawili mi po sobie kuchnię w kolorystyce nie bardzo mi pasującej
a do tego skończyły się fundusze by robić sobie nową kuchnie od podstaw-
postanowiłam, że pójdę w ślady Rosiczki. No i poszłam.. Z efektu nie jestem do
końca zadowolona. Wyszło za mdło. Ściana miał być ciemniejsza ale w sklepie mi
doradzono jaśniejszy odcień ponieważ i tak miał on na dużej powierzchni
wydawać się ciemny. Jest jasny i to za jasny.
Kolorystyka była zdeterminowana kolorami w salonie ponieważ kuchnia jest w
formie aneksu i musiała z nim jakoś korespondować.
Ogólnie miała być w chłodnej tonacji- i chyba jest ale aż za bardzo. Mam
zamiar lada dzień przyciemnić te ściany tylko nie chcę znowu przesadzić.
Nie mam też pomysłu jeśli chodzi o uchwyty, gałki. Jeśli ktoś z Was ma jakąś
wizję na całość z chęcią cierpliwie wysłucham. Obiecuję się nie obrażać:)


