Dzień dobry,
witam się ponownie po chyba 4 latach nieobecności na tym forum. Kiedyś byłam
tu stałym bywalcem, dzięki Wam moi rodzice mają najpiękniejszy wiatrołap na
świecie, a jeśli nie na świecie, to na pewno na całym osiedlu.
Teraz przyszedł taki czas, że zmagam się z pierwszym własnym mieszkaniem.
Kilka słów o nim: jest w międzywojennej kamienicy, ma 54 mkw. niestety to
tylko część pięknego, 90-ciometrowego mieszkania, które zostało podzielone na
dwa mniejsze tuż po wojnie. Musiałam przenieść aneks kuchenny do jednego z
pokoi, bo "kuchnią" było dotychczas pomieszczenie o wielkości 2,4 mkw.
Po przenosinach zyskałam łazienkę o powierzchni 6 mkw. Chciałam zachować jak
najwięcej elementów oryginalnych, przede wszystkich stolarkę drzwiową i
dębowe parkiety, więc kuchnia została przeniesiona do mniejszego pokoju, choć
logika nakazywałaby do większego. Niestety pociągnięcie wody do większego
pokoju było zbyt skomplikowane i kosztowne.
Sporo robiliśmy sami - m.in. renowację drzwi, sporo też rozwiązań to
kompromisy finansowe.
Remont był długi i żmudny i naprawdę mnie wykończył. Ale dokończyć trzeba!
Ponieważ już nie mam sił, a podjęcie jakiejkolwiek decyzji po prostu fizycznie
mnie boli, postanowiłam wrócić na łono tego forum z prośbą o porady dotyczące
wykończenia tego wnętrza.
Mam miesiąc do bardzo ważnej wizyty bardzo ważnej osoby i chciałabym, żeby jak
najwięcej było do tego czasu zrobione.
Chcę, żeby mieszkanie było trochę skandynawskie, ale przede wszystkim młode,
niezobowiązujące, trochę szalone i żartobliwe.
Zaczynam od fot kuchnio-jadalni, bo to jest kluczowe pomieszczenie. Tu jemy,
pracujemy, odpoczywamy. Głównie przy stole. Kanapa jest odziedziczona po
poprzednim właścicielu, na razie zostaje, ale rozglądam się za czymś fajnym
rozkładanym. Krzesła, choć niezbyt urodziwe, są bardzo wygodne i to
powstrzymuje mnie przed usunięciem ich z tamtego miejsca. Reszta powiedzmy, że
docelowa. Jak widzicie brakuje lampy nad częścią jadalną i zasłon. Szczególnie
zasłony spędzają mi sen z powiek - chcę zamontować szynę z systemem żabek do
sufitu, a na żabkach zasłony. Nie ma zgodności co do ich fasonu, stylu,
kolorystyki. Co radzicie? Ja się skłaniam ku poziomym pasom w kolorystyce
biało, beżowo, czarnej, ale napotykam opór środowiska :)
Bardzo proszę o rady dotyczące oświetlenia i zasłon. Aha, system w oknach nie
może być zbyt "ingerujący" w same okna, bo oczywiście chcemy je wymienić, ale
że chcemy drewniane, to inwestycja to większa i czeka na przypływ gotówki :)
witam się ponownie po chyba 4 latach nieobecności na tym forum. Kiedyś byłam
tu stałym bywalcem, dzięki Wam moi rodzice mają najpiękniejszy wiatrołap na
świecie, a jeśli nie na świecie, to na pewno na całym osiedlu.
Teraz przyszedł taki czas, że zmagam się z pierwszym własnym mieszkaniem.
Kilka słów o nim: jest w międzywojennej kamienicy, ma 54 mkw. niestety to
tylko część pięknego, 90-ciometrowego mieszkania, które zostało podzielone na
dwa mniejsze tuż po wojnie. Musiałam przenieść aneks kuchenny do jednego z
pokoi, bo "kuchnią" było dotychczas pomieszczenie o wielkości 2,4 mkw.
Po przenosinach zyskałam łazienkę o powierzchni 6 mkw. Chciałam zachować jak
najwięcej elementów oryginalnych, przede wszystkich stolarkę drzwiową i
dębowe parkiety, więc kuchnia została przeniesiona do mniejszego pokoju, choć
logika nakazywałaby do większego. Niestety pociągnięcie wody do większego
pokoju było zbyt skomplikowane i kosztowne.
Sporo robiliśmy sami - m.in. renowację drzwi, sporo też rozwiązań to
kompromisy finansowe.
Remont był długi i żmudny i naprawdę mnie wykończył. Ale dokończyć trzeba!
Ponieważ już nie mam sił, a podjęcie jakiejkolwiek decyzji po prostu fizycznie
mnie boli, postanowiłam wrócić na łono tego forum z prośbą o porady dotyczące
wykończenia tego wnętrza.
Mam miesiąc do bardzo ważnej wizyty bardzo ważnej osoby i chciałabym, żeby jak
najwięcej było do tego czasu zrobione.
Chcę, żeby mieszkanie było trochę skandynawskie, ale przede wszystkim młode,
niezobowiązujące, trochę szalone i żartobliwe.
Zaczynam od fot kuchnio-jadalni, bo to jest kluczowe pomieszczenie. Tu jemy,
pracujemy, odpoczywamy. Głównie przy stole. Kanapa jest odziedziczona po
poprzednim właścicielu, na razie zostaje, ale rozglądam się za czymś fajnym
rozkładanym. Krzesła, choć niezbyt urodziwe, są bardzo wygodne i to
powstrzymuje mnie przed usunięciem ich z tamtego miejsca. Reszta powiedzmy, że
docelowa. Jak widzicie brakuje lampy nad częścią jadalną i zasłon. Szczególnie
zasłony spędzają mi sen z powiek - chcę zamontować szynę z systemem żabek do
sufitu, a na żabkach zasłony. Nie ma zgodności co do ich fasonu, stylu,
kolorystyki. Co radzicie? Ja się skłaniam ku poziomym pasom w kolorystyce
biało, beżowo, czarnej, ale napotykam opór środowiska :)
Bardzo proszę o rady dotyczące oświetlenia i zasłon. Aha, system w oknach nie
może być zbyt "ingerujący" w same okna, bo oczywiście chcemy je wymienić, ale
że chcemy drewniane, to inwestycja to większa i czeka na przypływ gotówki :)


