Mieszkanko ma 36,6. tylko dla mnie i córki.
Bez funduszu na remont.
Niestety nie umialam zaakceptować stanu rzeczy i dowiedziałam się, że... umiem
położyć gładz, przełożyć wytarte panele, zmienić wc, obić drzwi wejściowe,
rozkręcić meble kuchenne i przerobić drzwi do pokoju. O malowaniu wiedzialam
juz wcześniej ;D
Efekt jest wypadkową braku potrzeby pojścia na kompromis z meskim
pierwiastkiem :)
Nie wiem czy długo bedzie tak wyglądać, na razie jestem pozytywnie nastrojona
do wystroju. Czeka mnie jeszcze troche pracy;
- stopniowo maluje boazerie w korytarzu i drzwi szafy (z delikatnym i
najtańszym decupage),
- przerabiam deski/laty na listwy przypodłogowe (bo to najtańsze rozwiązanie
aby zbliżyć sie do efektu białych, drewnianych, wysokich...)
- kuchnia czeka na blaty i malowanie frontów
- drzwi i witrynka w kuchni czekają na matowe szybki (a może jednak ornament)
- no i ściany na zaadoptowanie, u córki długa półka nad drzwiami na książki
(może różowa i różowe coś po nią), w korytarzu też półka nad drzwiami od ściny
do ściany na książki (bo mam regał ale nieszczęśliwie nie mam gdzie go
postawić - tymczasowy telewizor zagraca mi koszmarną ilość miejsca), no i w
saloniku nie wiem, może duże lustro (miał tam stac telewizor ale przeliczyłam
sie z finansami na płaskie cudeńko)
nie podoba mi się tylko spagetti na oknie
nie jest praktyczne ani dekoracyjne :/
ja osobiście powiesiłabym takie biało-mleczne firany z woalu.. takie opadające
na ziemię :)
co z tymi ścianami u saloniki i kuchni?
na razie kuchnia jest tylko wytapetowana, bedzie szyba nad blatem aby
zabezpieczyć tapete, stolik tez będzie nowy. za to na ściane mam mase pomysłów
ale nie umiem podjąć decyzji.
powiedzcie tez czy ten dywan zielony jest do zaakceptowania (taki tylko mialam),
moze zielone poduszki. a jaki kolor lambrekinu (bo bardzo go chce)?
u córki czekam na pastelowy różowy aksamit. bedzie z niego lambrekin i nowy
pokrowiec na fotel (IKEA jak ten dywanik niebieski - przypadkowy prezent od
babci), myśle też o narzucie na łóżko, moze jakis patchwork
a co z listwami? mysle zeby pomalować ją tym samym kremowym co większość, a może
na biało jak grymsy pod sufitem, a moze tylko polakierować bo sa ładne?
otwarta na propozycje i nowe pomysły
skłonna czytania do konstruktywnej krytyki
pozdrawiam
Kuchnia- szafki biel złamana, moi zdaniem śnieżno białe fronty będą sie gryzły z podłogą.
Podłoga bardzo dobrze wyszła mimo dużego wzoru na małej powierzchni. Szkoda by ją
było zastawiac dużym stołem, bo straci swój urok.
Dywan w saloniku jak najbardziej, ładnie komponuje się i z fototapetą i z komodą.
A propos komody, mam pytanie, wyglada to na Ikeowski Hemnes, ale te komody są
dostępne w kolorach bieli, czerni, czerwieni, niebieskim. Skąd u ciebie taka? Jest bardzo
ładna.
Całe mieszkanie ma nieco taki swojsko- pałacowy klimat. Jest ciepło i przytulnie.
Naisz czym odnawiasz boazerie, jak ją malujesz i czy jakoś ja do tego ''przygotowujesz''.
rodzice mają starą boazerie, ktorą chcieliby odnowić, a Twoja wyglada fajnie.
Listwy na biało, fronty kuchenne również.
Dywan jest gladki i prosty, nie przeszkadza.
ta tapeta w kuchni troche niepokoi mnie,ale slabo ja widac więc nie bede drązyc.
Genralnie Twoje mieszkanie jest dowodem na to,ze nie kasa jest istotna jak chce sie
stworzyc cos pozytwnego.
Świetnie wyszło, bark konieczności kompromisu z pierwiastkiem męskim wyszedł temu
mieszkanku na dobre, znając życie to mężczyzna nie zrozumiał by potrzeby malowania
boazerii, frontów szafek i wielu innych "babskich fanaberii". Dywan moim zdaniem jak
najbardziej ok.
podoba mi się pokoik malej. Mogłąbyś napisać co to za łóżeczko?
--
"Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
"Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
by poli.mama
> podoba mi się pokoik malej. Mogłąbyś napisać co to za łóżeczko?
łóżeczko Kupiłam w angli jako część kompletu z Argosa. oczywiście było urzywane,
stare i zniszczone więc zainwestowałam w wosk barwiący i stąd ten efekt. komoda
i szafa została, tylko to łóżeczko wróciło.
a propos - mam też reszte czyli szczebelki i pozostałe elementy na łóżeczko dla
najmłodszych. nie wiem czy to trzymać w piwnicy jeżeli musiałam ostatecznie
skręcić to co widać z pomocą super kleju, i kolor też zastosowałam tylko tutaj.
Wyrzucić czy trzymać w piwnicy na niewiadomoco?
ciągle o nim myśle.
Nie mam potrzeby zaslaniania się od sąsiadów, ale takie okno, które nocą wygląda
jak czarna dziura wcale mnie nie cieszy.
Mam co najmniej kilka pomysłów. Kiedyś byłam pewna, że jakieś szydełkowe coś,
potem stwierdziłam, że (uwaga, oszalałam) gipiurowa koronka, którą jeszcze nie
tak dawno uznałabym za szczyt kiczu a teraz jakoś mi tak dziwnie pasuje do
reszty, ostatnio widziałam u kogoś taka haftowaną zazdrostke (też fajna ale
jakoś za mało przeźroczysta), no i ciągle jest pomysl najprostszej kremowej
rolety (a może z tego haftowanego płócienka zrobić rolete?).
Myślałam też o witrażykach zamiast szmatek.
te wzorki to chyba już za dużo. może zwykłą roletę rzymską?
przemaluj najpierw fronty. może na taki kremowy jak masz wszędzie? całkiem biały
może nie grać z kafelkami (których nie trawię, ale tu wyglądają nieźle). wtedy
będzie Ci łatwiej coś dobrać, zarówno na ścianę, jak i na okno.
> te wzorki to chyba już za dużo. może zwykłą roletę rzymską?
> przemaluj najpierw fronty. może na taki kremowy jak masz wszędzie? całkiem biał
> y
> może nie grać z kafelkami (których nie trawię, ale tu wyglądają nieźle). wtedy
> będzie Ci łatwiej coś dobrać, zarówno na ścianę, jak i na okno.
jak zobaczylam ta podłoge to za pierwszym, drugim i trzecim razem byłam
przerażona ale potem z czasem zaczeły mi sie podobać. W sumie to wnetrze to
troche pod te płytki.
O oknie - masz racje może jakaś stora bo wzorki za dużo a roleta za mało.
Fronty - czytam że białe ale chyba będą jak reszta bo mam jeszcze tej farby i
tak jakoś mi to pasuje bo mam w kuchni komin z tej niszczęsej boazerii, która
wlaśnie kremowa będzie. docelowo myśle o jakiś białych meblach ale to za dwa
lata pewnie nastąpi.
A na ścianie jet tapeta (stara) i troche ją ponaprawiałam, a że mam jeszcze
sporo emali do ściny tą na razie pomaluje na gładko.
Ktoś pisał o stole - ma być takiej samej wielkośći a może mniejszy.
bardzo sympatycznie:)
Fronty w kuchni dalabym biale. Pokaz te tapete, bo ja nic nie widze.
Zielen jest OK, ale nad lambrekinem bym sie zastanowila: obnizy i zmiejszy pokoje...
Widze, że to najciekawsza część wątku, hihihi. Wcale się nie dziwie.
Zamieszczam kilka zdjęć ale jak widać bez rewelacji, mam tylko tyle zrobione co
na fotce.
Niestety jestem teraz poza domem i nie napisze dokładnie jakich materiałów
użyłam. Podstawą jest zmatowienie drewna. Chciałam je dokładnie zeszlifować ale
skończyło ssię na lekkim acz dokładnym przetarciem papierem 120. /na to podkład
biały nałożony wałkiem (na meblach u córki malowałam na szybko pędzlem i
niestety na końcu to widać), znowu przetarłam ale tylko szybko szybko, i farba
akrylowa 2-3 warstwy. Teoretycznie powinnam przetrzeć po każdym malowaniu ale
jakoś postawiłam na najlepszy gąbkowy wałek (9zl/szt) i podarowałam sobie super
efekt. To co jest mnie zadowala. Szczególnie szafa. Jak widać delikatnie
potraktowałam krawędzie nożykiem (wiem, że trzeba było na początku potraktować
świecą te krawędzie a na końcu papierem ściernym ale ja ani chęci ani siły ani
cierpliwości już nie mam).
Ten element od dziurki od klucza chciałam odkręcić ale odpuściłam po kilkunastu
minutach więc efekt jest nawet ciekawszy (jak dla mnie; gałki stare też tak
zrobie bo nowe to kilkadziesiąt złotych aby pasowały). Wiem, że te wyskrobki na
listwach przy drzwiach nie są ładne ale jakoś w masie to nie rzuca się w oczy a
uznawszy, ze i tak kiedyś gdzieś farba odpryśnie stwierdzam, że lepiej tak bo
mniej będzie widać. Podejżewam, że starsze pokolenie czegoś takiego nie
zaakceptuje wieć pocieszam, że robiłam proby jak trzyma farba - trzyma się
lepiej niż drewno bo szybciej się wgniotło niż farba zeszła. To chyba ten
podkład tak trzyma.
Jestem pod wrazeniem ogromu pracy jaką wykonałas.
I mimo, iż nie są to moje klimaty - czuję sie u Ciebie ciepło i spokój. A o to
chyba w kazdym domu chodzi.
Pozdrawiam, życząc takiego efektu, jaki sobie założyłaś!
B
--
*******************************************
... Pomnóż to przez nieskończoność, dodaj głębię wieczności,
a otrzymasz próbkę tego, o czym mówię ... Joe Black
Gratuluję remontu i urządzania mieszkania. Wiem ile wysiłku to kosztuje. Jestem
w bardzo podobnej sytuacji. Czytając Twoje informacje uśmiechałam sie do siebie,
bo to jakby z mojego życia. Aktualnie też jestem na długim etapie odnawiania
przedpokoju i bielenia starych mebli sosnowych, a kuchnie mam w znacznie gorszym
stanie i ona też czeka na babski remont. W kuchni mam nawet zamiar położyc
kafelki, chociaż nigdy tego nie robiłam. Ciebie tez do tego namawiam zamiast
kombinowania z tą tapetą między szafkami. Podobno to nie jest takie trudne i
kosztowne.
Lambrekin też sobie wymyśliłam do gładkiej kremowej firanki, ale gładki z
kremowego płótna z ikei. Żeby nie przytłaczał.
Córeczkę masz śliczną. U niej w pokoju nie pasuje mi ustawienie szafy i tej
komody między szafą a regałem. Czy szafa nie może stanąć koło drzwi w miejscu
fotela?
Nie pasuje mi też ten niebieski dywanik. Tam jest chyba wykładzina, to po co dywan?
Trzymam kciuki i życzę wytrwałości.
Bardzo mi się podoba twoje mieszkanie, nie wiem, jak to zrobiłaś, ale nie widać w nim
tej "taniości" o której piszesz. Ma taki przyjazny klimat.
Co to jest na ścianie w pokoju córki? ?fototapeta? Gdzie ją kupiłaś?
Poniewaz masz dylematy co powiesić w oknie kuchennym, a masz zacięcie do robót
domowo-technicznych, wklejam ci linka z forum WDPD gdzie jest opisane jak
własnoręcznie uszyć roletę okienną, może skorzystasz.
Pozdrawiam.
Witaj! Podziwiam osiągniecia w remoncie! Opowiedz proszę jak dokładnie (i tanio)
odnowiłaś boazerie w przedpokoju? Jakiej farby użyłaś? Ile razy trzeba było malować?
Czy lakierowałaś potem? jak osiągnełaś efekt tych złotych prześwitów?
Ten pomysł jest świetną inspiracją :) Pzdr.
--
nadal szukam...
swietnie wyszlo:) Jesli amsz tej farby w brod, to faktycznie przemaluij nia
fronty szafek kuchennych i bedzie super:)
--
Weź to spal:)) A potem wrzuc granat:) Albo odwrotnie:)
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43139
Problem boazerii odziedziczonej po poprzednikach jest nadzwyczaj częsty. To pokłosie
mody z lat 60 i 70 na boazerie. To fajnie ocieplało ( czyt. izolowało) ale nie przetrwało
jako moda krótkotrwała - być może z racji bylejakości drewna czy też wykonania. Ja też
odziedziczyłam taką kuchnię i przedpokój w poł lat 90-tych ubiegłego wieku. Z braku
kasy na zerwanie, a także jak sie potem okazało, na inne jeszcze bardziej ważne
aspekty - czyli nierówność ścian.
dziesięć, piętnaście lat temu mało było jeszcze możliwości ale zrobiłam coś podobnego -
farba akrylowa, jasna( bo moja boazeria była nieprzyzwoicie szczerniała) i to co mi się
wtedy udało - półmat czyli nie błyszczy, a i jeszcze dawała się zmywać co ważne przy
dzieciach.Po latach jak już miałam trochę finansów zerwałam boazerię i potraktowałam
ściany tynkami strukturalnymi - jedynym alternatywnym sposobem na popękane,
nierówne sciany. Żeby było śmieszniej to pod tą boazerią w kuchni w sposób
nieprzewidywalny poprowadzone kable elektr. dzięki za swoiste deja vi z moich
dawnych zmagań z boazerią. Życzę Ci dalszych sukcesów w realizacji gniazdka dla
Ciebie i córci.
Zyta
--
"...abre la ventana que avive a la mañana al cuarto y la cocina
aire, aire; aire pasa; aire nuevo, aire fresco pa la casa
aire aire; pasa pasa, que tenga la puerta abiera la alegria pa la casa!... "
(Jose Merce "Aire")
Bardzo poprawnie Wam to wyszło! Niesamowita różnica. Teraz tylko jeszcze opisz krok
po kroku jak to zrobiłaś.
--
''Jelito korzeniem życia''- Hipokrates
Boazeria wyszla super:) Chyba kiedys rozmawialysmy na innym watku na temat
fototapet i obiecalam pokazac jak w praktyce wyszla ta z obrazem Klimta. Juz
jest przyklejona, mozna zobaczyc na www.remont38m2.blox.pl
--
remont38m2.blox.pl/html
Bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Sama mam 35m2 i kombinuję jak tu urządzić
funkcjonalnie, ładnie i co tu dużo mówić..tanio. Na pewno będę czerpała inspirację z
Twojego wątku
Jestem cholernie chory, ale nie mogłem się powstrzymać od komentarza. Oczywiście
jako facet powiem, że nie mój styl (fototapeta w pokoju dziennym-dla mnie trochę
za ostra jak na to pomieszczenie), ale przypomniało mi się jak wiele lat temu w
moim dzieciństwie moja matka również urządzała samotnie swoje prawdziwie
pierwsze mieszkanie w kawalerce 19m2 (powiesiłbym tych pseudo-architektów za
takie budownictwo :-/) - w czasach gdy praktycznie nic nie było albo nie było
pieniędzy - to była jazda! Trzy osoby w 10m pokoju. poczułem ten sentyment i
rozumiem ile to wymaga wysiłku i pracy na urządzenie tanim kosztem prawie
wszystkiego od początku. Ale jak widać można i bardzo mi się to spodobało.
Przedpokój pomimo szkaradnej boazerii nabrał fajnego oddechu, światła, ściany
jakby rozsunęły się. Jeśli chodzi o meble kuchenne proponowałbym pomalowanie ich
na biało lub ecru ale na końcu przetarcie wszystkich rantów frontów bardzo
suchym pędzlem kolorem starej złotej patyny (albo zrobienie na odwrót- nie znam
się na tym). gdzieś widziałem już tutaj na forum taką kuchnię z podobnymi
meblami i tak zrobioną i wyglądało super (raczej nie znajdę tego wątku). Myślę,
że będzie pasowało do kafli i do żyrandola. Meble w pokoju małej też wyszły
super. W swoim pokoju staraj się nie dawać już więcej wzorów, kolorów, faktur
tylko wszystko ugładzić - to niewielkie pomieszczenie i może się zrobić chaos.
Lambrekiny mogą spowodować taki efekt. Trzymam kciuki i czekam na więcej.
znajomy ma bardzo podobne plytki na scianie w kotlowni. za male pieniadze kupione -
wyprzedaz. i szalenie mi sie podobaja, zaskoczenie totalne. cela wiezienna inaczej -
koltkownia tetni energia, radoscia.
Bardzo miłe mieszkanie, takie ciepłe, babskie wyszło super. Osobiście nie lubię
fototapet, ale te rozkwitające paki u Ciebie daja takiej energii, że można góry
przenosić. naprawde gratuluje
Kurcze, nie wiem, czemu jakoś wcześniej przegapiłam ten wątek ;)
Bardzo mi się podoba mieszkanie, świetny dowód, że nie trzeba tarzać się w
kasie, żeby mieć ładne, niebalne, "swoje" wnętrze, i że "babskość" nie musi
oznaczać terroru różu, cekinów, "fieranek" i falbanek ;) Tym fajniej jeszcze, że
robiłaś to wszystko sama.
A zdjęcia pomalowanej na biało boazerii należałoby przypiąć na górze i pokazywać
jako sztandarowy przykład wszystkim, którzy się zastanawiają, co zrobić z
boazerią po sufit :)
zdecydowałam się wreszcie na coś :)
nie jest to dokładnie taki efekt jakiego oczekiwałam ale najważniejsze, że
wieczorem coś się na szybie dzieje a nie jest wielka czarna dziura :)
Wahałam się z oceną i ostatecznie stwierdzam jednak, nie podzielam wyrażanego tu
zachwytu. Ogólnie bardzo lubię wątki typu "lifting małym kosztem" bo i ja jestem
do takiego zmuszona. Wyrazy uznania za pracowitość i odwagę. jednak wnętrze
wydaje mi się jakieś takie pomieszane, bez pomysłu, z chaosem i "bałaganem". Co
do korytarza, który i u mnie jest cały w boazerii, to twój watek upewnił mnie,
iż malować jej nie zamierzam. Na zdjęciu owszem, jakoś to wygląda, ale na żywo(
o ile znam drewno pomalowane) efekt jest "badziewny". To trochę moje zboczenie,
bo nie lubię ukrywania drewna pod grubą warstwa farby...
Są też fajne elementy u ciebie. Mieszkanko chyba ciągle się zmienia, co? W takim
razie poczekam na ostateczny efekt:)
--
Lokaah
A mnie się podoba! Podoba mi się zapał, pomysły i to, że zrobiłaś coś z niczego: bez
wielkich budżetów, rozmachu i porad architektów. No i bez kompromisów z
pierwiastkiem męskim ; ))) Ja tez kompromisów nie lubię, a i kasy na urządzanie nie
mam, więc również wymyślam coś z niczego w swoim nowym/ starym (bo z drugiej ręki)
mieszkaniu. Malowanie boazerii podpatruję i już zamierzam namówić moją mamę, która
w takiej "skrzynce na jabłka" mieszka. Przedpokój zyskał świeżość i dzięki białemu
zaczyna trącić stylem skandynawkim ; ))) A więc od "skrzynki na jabłka" do stylu
skandynawskiego - całkioem długą drogę pokonałaś i to tanim sumptem. Gratuluję i
będę się przyglądać nastepnym dokonaniom.
no, muszę powiedzieć że to pierwszy szablon, który mi się podoba. słowo honoru,
jestem zaskoczona. na ścianach nie znoszę tych mazów. na czarnym oknie przypomina
mi to rysunki mrozu i podoba mi się strasznie! ;-) gratulacje. twoje mieszkanie coraz
ładniejsze, widzę że jadalniany kącik też wypiękniał z nowymi dizajnerskimi krzesłami i
stolikiem z maszyny! więcej ujęć proszę!
--
'kobiety to kamienie, ktorych używa się do budowy domu, mężczyźni to patyki, którymi
roznieca się ogień i opala dom' - jonathan carroll
bardzo bardzo mi sie podoba zwłaszcza biała boazeria - gratulacje! i jakkolwiek to nie
zabrzmi zazdroszcze tego braku potrzeby /raczej musu/ szukania kompromisu z męskim
pierwiastkiem
kolor ściany to już niestety 'jakistam' bo nie zapisałam - Tikkurila, którą
serdecznie polecam. Miałam chrzest bojowy -pisaki zeszły wyszorowane cifem a
farba nadal na ścianie, nawet przy wierceniu tynk trzymał się na farbie :) cudo
kolor korytarza to jak wcześniej pisałam Bondex, na podkładzie Bondexu, i tu
problem bo gdzieś zapisałam i znaleźć nie mogę, który to dokładnie a została mi
przecież kuchnia. Jest to kremowy kolor, z premedytacją nie biały, miał być jak
ściany (najlepiej widać na zdjęciu 3788). nie zgodzę się też co do wypowiedzi,
że gruba warstwa farby... są to co prawda 3-5 warstwy ale naprawde cienko
kładzione i super gęstym wałkiem więc efekt raczej dodał temu drewnu uroku,
gorzej wyglądały 'wałki' lakieru kładzionego pędzlem. wystarczyło zeszlifować i
to tylko tyle o ile.
a okno w kuchni - najlepiej jak się pali światło w środku :)
ciągle się zastanawiam czy tak miało wyglądać.
na razie pomalowałam (ku uciesze znajomych i sąsiadów) drzwi od strony klatki
schodowej (taka sama boazeria jak w mieszkaniu) na mocno ciemny czerwony kolor -
po angielsku. niby niewiele a dużą radoche mi przyniosło. (przy okazji polecam
do takich farb wałek welurowy -o dziwo też ładnie wyszło; może to dzięki
przeszlifowaniu przed ostatniej warstwy)
zbieram na farbe do kuchni. może też na nowe szuflady (fronty by zostały ale te
środki bez prowadnic - katastrofa).
jak widać tempo mam coraz wolniejsze więc może za miesiąc będą zdjęcia kuchni.
w między czasie uszyłam lambrekin do dużego w kolorze takim jak reszta -
kremowym. czekam też na rolety do pokoi - kremowe oczywiście :)
a dywan w dużym to już obiekt o wartości muzealnej - IKEA sprzed 8 lat ( i to z
wyprzedaży), ale z wełny więc szybko się go nie pozbędę :))
Jestem pod niesamowitym wrazeniem zmiany przedpokoju, ktorej dokonalas! Nie wiem co
bardziej mi sie podoba - calosciowy wystroj czy polki pod sufitem na ksiazki :)
--
ŚMIGŁO
"Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"