FotoForum
Załóż konto »

Łódź - Zdjęcia Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane

Poleć tą wypowiedź znajomemu

  Sylwester 2007 / Nowy Rok 2008
   hubar   19.12.07, 20:17 zarchiwizowany
Przełomowa noc już tuż tuż.
Zamieszczajmy zdjęcia, które opiszą Sylwestra po łódzku...
--
Portal Łódź
www Łodzi

  Re: Sylwester 2007 / Nowy Rok 2008
   hubar   19.12.07, 21:55 zarchiwizowany
pRezydent Kropiwnicki zaprasza na:
Sylwestra 2008 roku (to już za 377 dni!)
i jeszcze na pełną dobę PRZED przywitaniem Nowego Roku bo o godzinie 00:00 31
grudnia <lol>


Coś w tym Magistracie mają dziwny kalendarz, kiedyś starali się o organizację
EURO 20012 teraz to. Czym zaskoczy nas jeszcze pRezydent Łodzi i jego ekipa?
--
Portal Łódź
www Łodzi

  LOL!
   barracuda7110   19.12.07, 23:21 zarchiwizowany
A chwilę później smutek, bo sam za darmo straciłem pracę a kretyn, który
pozwolił puścić coś takiego do druku będzie nadal pobierał (pewnie całkiem
sporą) pensję.

--
Konfucjusz mówi: Obraz nie Windows, sam się nie zawiesi.

  Re: Sylwester 2007 / Nowy Rok 2008
   klitus_bajtus   03.01.08, 21:53 zarchiwizowany
W Sylwestra o 19.30 mieliśmy już umyte ząbki i dupki, ubrani w miarę schludnie
przed 20 pojawiliśmy sie w kinie ..... Dygresja - Przez kilka lat kino
prowadził Zbyszek S. prawdziwy pasjonat KINA i imprezy organizowane
przez niego nie były może najwyższych lotów ale miały swój klimat, tempo i
adekwatną do imprezy cenę. Zbyszek troszkę zacinając się potrafił zagaić, jego
pytania konkursowe tryskały dowcipem i wiedzą o tematyce kinowo-filmowej.
Latem zmienił się właściciel kina. Widać, że trochę zainwestował w ogrzewanie
i toalety. Gdy poszliśmy po bilety usłyszeliśmy, że w cenie 150 zł mamy trzy
filmy komediowe, catering, i dodatkowe atrakcje: niespodzianki, konkursy,
tańce, a o północy pokaz sztucznych ogni. Na trunki i napoje nie zwróciliśmy
uwagi, bo skoro ktoś mówi catering dla mnie samo przez się jest zrozumiałe, że
tę kawę i herbatę dostaniemy.
Mniej więcej do 20.30 nikt nie raczył zauważyć, że pojawili się goście.
Kręcił się tam jakiś gościu z telefonem przy uchu i minę miał nieszczególną.
Zaczęto nas wpuszczać na salę i do szatni. W części kawiarnianej stało kilka
stolików z jednorazowymi miskami pełnymi czipsów i innych chrupek, w kilku
miseczkach poniewierało się też trochę solonych orzeszków. O 21 miał się
zacząć pierwszy film, już ok 21.30 dreptający z telefonem chłoptaś stanął
przed zgromadzoną publiką i objawił że ma na imię.... gżż brr srr, a ten misio
obok (chyba palant- w każdym bądź razie tak jakoś go przedstawił) jest jego
wspólnikiem i zaprosił do udziału w konkursie. Padło pytanie jaki film teraz
obejrzymy? Wygrał gość, który domyślił się, że będzie to film, który miał być
puszczany po północy. Drugie pytanie - kto zgubił tę czapkę? Tu zwyciężyła
dziewczyna która ją zgubiła. Kilku chłopców pomotało się przy opuszczaniu
ekranu i puszczono przesympatyczną czeską komedię "Wycieczkowicze"
Niestety nic nie trwa wiecznie i znów po filmie nastał czas anarchii. Nikt nie
wie co robić ale jak nie wiadomo co robić to można zrobić choć siku i ustawiła
sie długa kolejka do toalety, którą to zabawę spontanicznie zainaugurowała
moja małżonka. Naród rzucił sie też do stołów bo dosypano czipsów. Nagle
szok!!! formuję się druga kolejka i wydają żarcie (dygresja kiedyś w jakiejś
chatce studenckiej jak przygotowano posiłek to dyżurny wrzeszczał KORYTO! i do
okienka formowała się też kolejka uprawnionych i kilku sępów). Znów poczułem
te klimaty. Niestety zabrakło hasła, no i kolejki się wymieszały więc
niektórzy stali po żarcie a wylądowali w kiblu i vice versa. Ja niechwaląc się
trafiłem do właściwej i dostałem dwie miseczki brązowej brei. Przypuszczam,
że miał być to STROGONOW ale nie założyłbym się, że na pewno. Małżonka dorwała
za to dwie pajdy spleśniałego chleba. No to pojedliśmy!
Idziemy na dalsze atrakcje bo zbliża się północ.
Ale z dobrze poinformowanych źródeł dostaliśmy informację, że pokazu
sztucznych ogni nie będzie bo to przecież niebezpieczne. Co było robić
usiedliśmy na umytych d. i czekamy na północ. Nagle widzę, że sam pan
niewymowny niesie kilka butelek gazowanego sikacza i kubeczki plastikowe do
napojów. Wyskoczyłem na zewnątrz, ale okazało się że jest już 10 minut po
północy i najfajniejsza cześć kanonady na mieście już się kończy. Wróciłem po
kubek sikacza, niestety mój smak wzbogacony doznaniami konsumpcji sprzed pół
godziny nie był w stanie przyswoić walorów smakowych i trunek trafił do kosza.
Puszczono muzykę i na parkiecie-scenie pojawiło się kilka kolebiących osób.
Cóż; przynieśli swój alkohol i mogli się trochę rozluźnić. Z półgodzinnym
opóźnieniem wystartował kolejny film - sympatyczna komedia "Niania w Nowym
Jorku" ze Scarlet Johanson.
Po filmie znów "koryto" tym razem bigos. Tym razem stanęliśmy w czołówce
kolejki to i dostaliśmy porcje troszkę większe. Nie byliśmy w stanie narażać
się na kolejne atrakcje zapewniane przez organizatorów i sromotnie podaliśmy tyły.
Bogu dzięki i tego Sylwestra mamy już za sobą.



Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd