Bardzo proste danie, szybkie, lekkie, ale smaczne... jedliśmy u znajomych przed wyjazdem
w wersji z halibutem i bez pomidorków koktajlowych, które dodałam dzisiaj, ponieważ
zaraz zaczęłyby się psuć. Spokojnie można je jednak pominąć.
Połączenie świeżej mięty i cytryny daje orzeźwiający aromat, który bardzo lubię...w Polsce
co prawda trudno o tej porze roku o taką miętę (widziałam w Almie, Bomi), ale może ktoś
wykorzysta, gdy będzie sezon.
Zdjęcia co prawda takie sobie, przed włożeniem do pieca- jak to określił mój m. ? wygląda
trochę ?kuku?, po wyjęciu z pieca mało wyględne...poza tym ciemno już było, i nie chciało
mi się bawić ze światłami. Ale smakowo bardzo ok.
Składniki (na 2 osoby)
400 g dorsza atlantyckiego albo halibuta (generalnie biała ryba)
garść migdałów, sparzonych, obranych ze skóry i pokrojonych wzdłuż
garść świeżej mięty
kilka pomidorków koktajlowych (opcjonalnie), pokrojonych na połówki
1 gałąź selera naciowego, pokrojona na cienkie plasterki
3-4 plasterki cytryny
100 ml białego, wytrawnego wina
łyżka oliwy
sól, pieprz
Rybę (miałam uciachany kawałek świeżego dorsza, ale mozna też użyć filety) wysmarować
oliwą, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, posolić, popieprzyć.
Dookoła ryby ułożyć seler i pomidorki.
Miętą posypać rybę oraz warzywa.
Plasterki cytryny ułożyć na rybie.
Całość posypać obficie migdałami i podlać winem.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni jakieś 15 minut maksymalnie (trzeba
zaglądać).
Migdały powinny być zgrillowane, lekko brązowe.
Mąż jadł w pieczonymi ziemniakami, ja udawałam, że jem bez.
Dodatkowo posypałam jeszcze kilkoma listkami świeżej mięty.
w wersji z halibutem i bez pomidorków koktajlowych, które dodałam dzisiaj, ponieważ
zaraz zaczęłyby się psuć. Spokojnie można je jednak pominąć.
Połączenie świeżej mięty i cytryny daje orzeźwiający aromat, który bardzo lubię...w Polsce
co prawda trudno o tej porze roku o taką miętę (widziałam w Almie, Bomi), ale może ktoś
wykorzysta, gdy będzie sezon.
Zdjęcia co prawda takie sobie, przed włożeniem do pieca- jak to określił mój m. ? wygląda
trochę ?kuku?, po wyjęciu z pieca mało wyględne...poza tym ciemno już było, i nie chciało
mi się bawić ze światłami. Ale smakowo bardzo ok.
Składniki (na 2 osoby)
400 g dorsza atlantyckiego albo halibuta (generalnie biała ryba)
garść migdałów, sparzonych, obranych ze skóry i pokrojonych wzdłuż
garść świeżej mięty
kilka pomidorków koktajlowych (opcjonalnie), pokrojonych na połówki
1 gałąź selera naciowego, pokrojona na cienkie plasterki
3-4 plasterki cytryny
100 ml białego, wytrawnego wina
łyżka oliwy
sól, pieprz
Rybę (miałam uciachany kawałek świeżego dorsza, ale mozna też użyć filety) wysmarować
oliwą, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, posolić, popieprzyć.
Dookoła ryby ułożyć seler i pomidorki.
Miętą posypać rybę oraz warzywa.
Plasterki cytryny ułożyć na rybie.
Całość posypać obficie migdałami i podlać winem.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni jakieś 15 minut maksymalnie (trzeba
zaglądać).
Migdały powinny być zgrillowane, lekko brązowe.
Mąż jadł w pieczonymi ziemniakami, ja udawałam, że jem bez.
Dodatkowo posypałam jeszcze kilkoma listkami świeżej mięty.