FotoForum
Załóż konto »

Galeria potraw Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane

Poleć tą wypowiedź znajomemu

Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem"

Choć już świętego Szczepana dziś i nikomu już się nic nie chce robić w kuchni,
z wyjątkiem bezceremonialnego wyjadania z mich i blach przepełnionych
powigilijnym żarełkiem, to jeszcze nie jest za późno na ten smakołych, do
przygotowania choćby na Sylwestra, zamiast chruścików.

Mince pies, czyli ciasteczka z farszem.

Ten tradycyjny dla Wysp świąteczne wypiek początkowo przygotowywano z
siekanego mięsa, baraniego lub wołowego, mieszanego z suszonymi owocami i
łojem, to wszystko dobrze dosmaczone lewantyjskimi przyprawami: cymanonem,
gauką i gwoździkami (ta trójca po dziś dzień stanowi klasyczną korzenną
mieszankę, znaną jako mixed spice). Z biegiem czasu ze składu zgubiono mięso,
dodano cukier i środki macerujące (mocny alkohol lub ocet oraz sok z owoców
cytrusowych), rozmiar też ze średniowiecznie rozpasanego zbiegł się w
wiktoriańsko przyzwoity, no i dziś minspaje lub minsmitpaje to małe ciasteczka
z przykrywką wypełnione w środku ciemnobrązową słodko-kwaśną bakaliową papką.
W Świątecznym czasie każdy najmniejszy nawet spożywczak, jak i gigamarkety
pokroju ASBO za punkt honoru stawiają sobie zapchać pie holes PT klientów
mince pajami, sprzedając je w paczkach i paczuszkach, po sześć naraz w cenie
czterech lub indywidualnie, dla ascetów nie liczących się z kosztem
jednostkowym oraz starych panien, którym już wszystko jedno. Tak czy owak,
mimo ogromnej podaży minspajów od najprzeróżniejszych producentów, większość z
tych kupnych smakuje tak samo, moim zdaniem zbyt octowo i cukrowo. Zresztą
czego się można spodziewać po masowej produkcji, z najpiękniejszej nawet
atmosfery świąt zdolnej uczynić potwora korków, dusznych alejek sklepowych,
sznurków wózków przed kasami, plagi zbiegów z więzień dla otyłych brodatych
zboków w czerwonych drelichach, co sadzają sobie dzieci na kolana i się
zaśmiewają "Ho-ho-ho, a byłeś ty chociaż grzeczny w tym roku?" i Chrisa Rea,
co jedzie na te święta do rodziny już drugi miesiąc i dojechać nie może, o
czym co godzinę informuje radiosłuchaczy? W tym temacie polecam zresztą
obejrzenie ostatniego odcinka Family Guy'a, "Road to the North Pole".

Zatem kumom osiadłym w jukeju, nieprzekonanym jeszcze do minspajów, a także
kumom ciekawym świątecznych obyczajów kulinarnych w innych krajach - wiem,
wiem, nie masz ci lepiej zastawionego stołu, jak ten polski prawdziwy w Wilię,
ale zawsze można choćby zerknąć na jadło zamorców, to przecie nie grzech -
proponuję samodzielne ich wykonanie, skosztowanie i zasmakowanie. Skoro
przyjęły się mafiny, to czemu by te nie miały? Tylko by musiał jakiś fajny
brytyjski rom-kom kristmasowy je rozsławić. Coś w stylu "Mince Pies Actually",
tylko bez Hju Granta w obsadzie, bo on już cokolwiek leciwy.

NADZIENIE

Najpierw trzeba zacząć od nadzienia, bo ono musi się pomorzyć przez noc. Tutaj
pójdę na skróty i przekleję z innego wątku:

W większości przepisów nadzienie do mince pajów składa się z suszonych
porzeczek, jagódek, rodzynek i sułtanek, ale ja akurat miałam za dużo daktyli,
kalifornijskich śliwek i figów, kupionych już tak dawno, że zaczęły obrastać
cukrowym nalotem i niedługo by nóżek dostały. Więc użyłam prawie 600g ogółem:

- suszonych porzeczek,
- suszonych żurawin,
- suszonych daktyli, pokrojonych w kostkę,
- suszonych fig, pokrojonych w kostkę,
- i trochę rodzynek, tyle co się znalazło na dnie opakowania tesko walju.

Do tego doszło:

- sok i skórka z 2 średnich cytryn,
- sok i skórka z jednej dużej pomarańczy,
- 200g ciemnego, melasowego muskowado,
- 1 duże japko, babcia Kowalska w moim przypadku, choć paskudnie przekwaśne
Bramleje są odpowiedniejsze,
- i 150g wołowego łoju.

A na koniec 4 łyżki dobrej brendy, choć i szlachetna irlandzka whiskey, burbon
albo tennessówka też by dały radę, na trochę inną nutę, ale grało by.

Wykonanie jest banalne. Do rondla dałam bakalie i pokrojone w kostkę jabzo,
zasypałam cukrem i łojem, zalałam sokiem z cytrusów, wymieszałam i zostawiłam
do przegryzienia na noc, przykryte ręcznikiem. Rano nastawiłam piekarnik na
120 stopni i wstawiłam do środka rondel, od góry przykryty płatem alufolii.
Ale już bez ręcznika. Zapiekałam przez ok. 2 i pół godziny. Zapytać można, czy
nie łatwiej było na gazie rondelek postawić. Otóż aby zapobiec możliwości
skarmelizowania się cukru w takim minsmicie lepiej jest całość zapiec w
niskiej temperaturze. Każdy cukiernik wie, że przy 120 stopniach Celsjusza
syrop znajduje się w stadium tzw. twardej kuli. I o taką równomierną lepkość
gotowego nadzienia będzie nam chodzić. Przy podgrzewaniu na gazie trzeba
byłoby mieszać i mieszać i baczyć, żeby spód się nie przypalał. A tak do pieca
i see you in two and a half hours time, sweetie.

Takie gotowe nadzienie można przełożyć do wysterylizowanego słoika
półtoralitrowego i trzymać w spiżarce nawet przez trzy pory roku.

Ciasto do tego dałam piaskowe, wg. przepisu M. Roux:

- 250g mąki pszennej tortowej,
- 200g masła, lekko rozmiękłego i pokrojonego w kostkę;
- 100g cukru pudru,
- 2 żółtka z małych jaj.

Zrobiłam podwójną porcję, bo w planach miałam jeszcze sernik na spodzie z tego
samego ciasta, więc dokładnie wam nie powiem ile sztuk wyjdzie.

Ciasto piaskowe po wyrobieniu koniecznie należy schłodzić w lodówce,
przynajmniej przez godzinę, gdyż ze względu na sporą zawartość tłuszczu jest
dość trudne w wałkowaniu i formowaniu, jeśli nie będzie odpowiednio stężałe. I
nie ma, że to że tamto, łażenie na skróty i wykładanie foremek zaraz po
zagnieceniu, bo będzie się rwać w palcach, lepić nie tam gdzie trzeba i tylko
ścieklicy się nabawicie. Cierpliwości i staranności, a będą Was potem po
rękach mężowie całlować za takie smakołyki. I nie tylko po rękach. I nie tylko
mężowie.

Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 3 mm. Można nieco grubiej, ale
cieniej nie polecam, bo to bardzo delikatne ciasto i się może zacząć rwać, a
przy wypieku kruszyć i odkształcać nadmiernie. Przygotować blaszkę na muffiny,
albo mini puddingi jorkowskie. Okrągłymi wycinakami ciastkarskimi wykroić
placki nieco większe w obwodzie od obwodu foremek (tak aby starczyło ciasta na
pokrycie ścianek). Delikatnie wyłożyć nimi foremki. Wypełnić farszem aż po
brzegi i ciut wyżej tak, żeby przy wypieku dekiel się nie zapadł. Wycinakiem
wykroić dekle i przykryć nimi nadzienie, w ten sposób uzyskując paje. Można
też wykonać te ciastka w formie półotwartej, lub otwartej, zamiast dekla
wierzch dekorując plecionką, albo wykrojoną gwiazdeczką, czy listkiem
ostrokrzewu, albo po prostu tylko na brzegu porobić wzorek, na górę nie dawać
nic i będą tarteletki.

Piec partię w piekarniku nagrzanym do 160-170 st. przez ok. 10-15 minut, do
delikatnego zaledwie zrumienienia. Takie mocno maśłane ciasta nie lubią
przepieczenia, bo dość szybko brązowieją i przypalają się, gorzkniejąc wtedy
nieprzyjemnie w smaku. Powinny być bladawe, jak dawny ideał kobiecej cery.

Na koniec posypać cukrem pudrem, albo drobnoziarnistym, w tym drugim przypadku
jeszcze gorące z pieca, co by ziarenka przywarły do ciasta.

Jeść i się radować, że już do Marksa i Spencera latać nie trzeba po nie.

Do Siego Roku!

--
To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.

Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - krysia2000 26.12.10, 11:20    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - krysia2000 26.12.10, 11:26    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - daxter 26.12.10, 22:13    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - kalonji 26.12.10, 22:58    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - daxter 27.12.10, 17:43    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - kalonji 28.12.10, 19:22    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - krysia2000 30.12.10, 21:48    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - inaa1 27.12.10, 17:57    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - kocia_noga 27.12.10, 21:22    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - bene_gesserit 28.12.10, 00:02    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - kocia_noga 28.12.10, 09:56    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - bene_gesserit 28.12.10, 11:34    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - krysia2000 30.12.10, 21:46    
kto oglądał Sweeney Tod? ;) tak mi się skojarzyło - fiabei 27.12.10, 21:39    
Re: kto oglądał Sweeney Tod? ;) tak mi się skojar - krysia2000 30.12.10, 21:47    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - bene_gesserit 27.12.10, 23:59    
Senk you! nt - krysia2000 30.12.10, 21:47    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - alinka_li 28.12.10, 12:56    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - olivkah 05.01.11, 17:00    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - tahin 05.01.11, 18:32    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - krysia2000 06.01.11, 15:56    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - tahin 06.01.11, 18:07    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - kalonji 06.01.11, 20:27    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - daxter 06.01.11, 21:07    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - pani.serwusowa 19.12.11, 12:51    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - pinkink3 19.12.11, 17:56    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - pani.serwusowa 20.12.11, 10:53    
Tam obżerałam! - krysia2000 20.12.11, 22:21    
Re: Tam obżerałam! - pani.serwusowa 21.12.11, 10:21    
Re: Ciasteczka nadziane siekanym "mięsem" - patyska 20.12.11, 17:37    


Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd