Hummus uwielbiam, ale w każdym z wypróbowanych przepisów coś mi nie pasowało. A to
za dużo było soku z cytryny, innym razem czosnku a jeszcze innym i jednego i drugiego.
Wiem, że pasta ta powinna być i kwaśna i mocno czosnkowa, ale wszystko razem nie
składało się mi się na smak idealny. W końcu postanowiłam z gotowych przepisów
zrezygnować i ustalić proporcje idealne. Ilości postanowiłam sprawdzić dla 400g
ciecierzycy, bo zdaje się taka gramaturę ma puszka, chociaż ja zawsze używam
namoczonej i samodzielnie ugotowanej. Do hummusu jak wiadomo najlepszy jest chlebek
pitta, który upiekł mój Małżonek, specjalizujący się w wypiekach drożdżowych. Aby już
niczego nie brakowało była jeszcze sałatka.
Hummus:
400g ciecierzycy samodzielnie ugotowanej lub z puszki,
3 łyżki tahinii,
3 łyżki soku z cytryny,
2 ząbki czosnku, wyciśnięte,
1/2 łyżeczki soli,
1/2 łyżeczki mielonego kuminu,
1/4 łyżeczki pieprzu, oliwa do polania.
Wszystkie składniki miksować do momentu uzyskania gładkiej konsystencji, podlewając
wodą z gotowania ciecierzycy. Aby uzyskać taką idealną pastę należy ciecierzycę obrać ze
skórki. Jest to nieco pracochłonne, ale warto to zrobić dla efektu, jaki uzyskamy.
Chlebki pitta:
Źródło: "Kuchnia śródziemnomorska" Paul Gayler
25g drożdży,
szczypta cukru,
450 g mąki i trochę do podsypania,
400 ml ciepłej wody,
1/2 łyżeczki soli,
olej do smarowania,
zaathar do posypania.
W misce mieszamy drożdże z cukrem i 4 łyżkami wody, odstawiamy na 10-15 minut, aż
pojawią się pęcherzyki gazu. W drugiej misce mieszamy mąkę z solą, robimy w środku
zagłębienie i wlewamy w nie drożdże. Dodajemy resztę wody (nie wlewać wszystkiego
ma raz, bo w przepisie jest jej trochę za dużo), wyrabiamy ciasto o zwartej konsystencji,
po czym zagniatamy je przez 10 minut.
Gdy ciasto jest gładkie, elastyczne formujemy z niego kulę, którą wkładamy do lekko
posmarowanej tłuszczem miski, przykrywamy folią lub wilgotną ściereczką i odstawiamy w
ciepłe miejsce na 1-1 1/2 godz. Lub aż podwoi swoją objętość.
Rozgrzewamy piekarnik do maksymalnej temperatury w naszym piekarniku. Tak
naprawdę powinno to być 260C, ale mój tyle nie ma. Wykładamy ciasto na posypany
mąką blat, ugniatamy pięściami, pięściami następnie dzielimy na 8 równych części. Z
każdej formujemy kulę, posypujemy lekko mąką i odkładamy na następne 15 minut.
Blachę smarujemy lekko oliwą i wstawiamy na 5 minut do gorącego piekarnika. Każdą
kulę ciasta rozwałkowujemy oprószonym mąką wałkiem na okrągły placek o średnicy ok.
15 cm. Placki przenosimy po 2 lub 3 równocześnie na gorąca blachę, posypujemy
zaatharem i pieczemy ok. 6 minut, aż wyrosną, ale wciąż będą jasne.
Chlebki wykładamy na kratkę do studzenia i przykrywamy ścierką, aby nie stwardniały.
--
"Jesli jestes kotleciarzem - jedz to w domu po kryjomu! Zero tolerancji" (bene_gesserit na
FK)
Podróże nie tylko kulinarne
za dużo było soku z cytryny, innym razem czosnku a jeszcze innym i jednego i drugiego.
Wiem, że pasta ta powinna być i kwaśna i mocno czosnkowa, ale wszystko razem nie
składało się mi się na smak idealny. W końcu postanowiłam z gotowych przepisów
zrezygnować i ustalić proporcje idealne. Ilości postanowiłam sprawdzić dla 400g
ciecierzycy, bo zdaje się taka gramaturę ma puszka, chociaż ja zawsze używam
namoczonej i samodzielnie ugotowanej. Do hummusu jak wiadomo najlepszy jest chlebek
pitta, który upiekł mój Małżonek, specjalizujący się w wypiekach drożdżowych. Aby już
niczego nie brakowało była jeszcze sałatka.
Hummus:
400g ciecierzycy samodzielnie ugotowanej lub z puszki,
3 łyżki tahinii,
3 łyżki soku z cytryny,
2 ząbki czosnku, wyciśnięte,
1/2 łyżeczki soli,
1/2 łyżeczki mielonego kuminu,
1/4 łyżeczki pieprzu, oliwa do polania.
Wszystkie składniki miksować do momentu uzyskania gładkiej konsystencji, podlewając
wodą z gotowania ciecierzycy. Aby uzyskać taką idealną pastę należy ciecierzycę obrać ze
skórki. Jest to nieco pracochłonne, ale warto to zrobić dla efektu, jaki uzyskamy.
Chlebki pitta:
Źródło: "Kuchnia śródziemnomorska" Paul Gayler
25g drożdży,
szczypta cukru,
450 g mąki i trochę do podsypania,
400 ml ciepłej wody,
1/2 łyżeczki soli,
olej do smarowania,
zaathar do posypania.
W misce mieszamy drożdże z cukrem i 4 łyżkami wody, odstawiamy na 10-15 minut, aż
pojawią się pęcherzyki gazu. W drugiej misce mieszamy mąkę z solą, robimy w środku
zagłębienie i wlewamy w nie drożdże. Dodajemy resztę wody (nie wlewać wszystkiego
ma raz, bo w przepisie jest jej trochę za dużo), wyrabiamy ciasto o zwartej konsystencji,
po czym zagniatamy je przez 10 minut.
Gdy ciasto jest gładkie, elastyczne formujemy z niego kulę, którą wkładamy do lekko
posmarowanej tłuszczem miski, przykrywamy folią lub wilgotną ściereczką i odstawiamy w
ciepłe miejsce na 1-1 1/2 godz. Lub aż podwoi swoją objętość.
Rozgrzewamy piekarnik do maksymalnej temperatury w naszym piekarniku. Tak
naprawdę powinno to być 260C, ale mój tyle nie ma. Wykładamy ciasto na posypany
mąką blat, ugniatamy pięściami, pięściami następnie dzielimy na 8 równych części. Z
każdej formujemy kulę, posypujemy lekko mąką i odkładamy na następne 15 minut.
Blachę smarujemy lekko oliwą i wstawiamy na 5 minut do gorącego piekarnika. Każdą
kulę ciasta rozwałkowujemy oprószonym mąką wałkiem na okrągły placek o średnicy ok.
15 cm. Placki przenosimy po 2 lub 3 równocześnie na gorąca blachę, posypujemy
zaatharem i pieczemy ok. 6 minut, aż wyrosną, ale wciąż będą jasne.
Chlebki wykładamy na kratkę do studzenia i przykrywamy ścierką, aby nie stwardniały.
--
"Jesli jestes kotleciarzem - jedz to w domu po kryjomu! Zero tolerancji" (bene_gesserit na
FK)
Podróże nie tylko kulinarne


