Zakladam nowy watek do nietypowych:)
Zabawne-wiadomo,nostalgiczne np.uszczerbiona filizanka po prabaci:)
Zaczynam od zabawnych-krowka co pyszczkiem"daje mleko"i gadajacy otwieracz do
butelek.Gada cos takiego:"Doba ma 24 godziny,kista piwa ma 24 flaszki.To nie
moze byc przyypadek":)
Teraz kolej na Was:)
--
la donna e mobile :)
kiedyś też miałam taką krówkę, ale niebieską. a gadający otwieracz fajny ;)
Boszsz, ja takich nostalgicznych zwłaszcza mam pół kuchni. Jutro zrobię przegląd
krytyczny z aparatem.
--
There are nine million bicycles in Beijing/That's a fact/It's a thing you can't
deny/Like the fact that I will love you till I die Bica
i znalazlam od biedy 2 rzeczy, ktore pasuja - imbryczek-domek, koszmarnie sie z niego
cokolwiek nalewa i korki- kwiatki - smiesznie wygladaja w butelkach z winem
--
Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać (W.Disney) mojehobby.info
Julsza czemu od biedy? są świetne!
Fetti, bardzo pomysłowy watek! :), muszę pomyszkować w szufladach, ale obawiam sie
ze ja to dopiero jestem praktyczna! :D
pzdr
--
home is where the heart is... moje SŁODKIE życie
Najpierw zabawne, czyli kieliszki do jajek na miękko i małe szklanki do napojów które
mają nóżki oraz otwieracz do butelek z rozdziawioną gębą ;) (prawdę mówiąc to
podróbka Alessiego zamieszczona jako bonus w piśmie)
Teraz nostalgiczne czyli, zwykłe dla większości, łyżki z mojego domu rodzinnego, które
zabrałam ze sobą, kiedy poszłam na swoje. Mimo, że mam inne komplety sztućców, to te
łyżki bardzo lubię nadal i często ich używam :)
Też mam taką łyżeczkę z konwaliami od siebie z domu, mam również taką samą dużą
zwykła łyżkę ale przyszła do mnie wraz z moim mężem ;-)
--
Zajmuje się poszukiwaniem formy alternatywnego krajobrazu ewoluującego wraz ze
zmieniającym się światem.
ja z łyżkami mam tak samo - potem sfotografuję moją kolekcję ;)
tak samo jak Ty - zabrałam sobie z maminej kuchni ukochane sztućce, pojedyncze
sztuki, bo całych kompletów już dawno nie ma, niektóre to jeszcze babci wiano :)
oczywiście to takie zwykłe codzienne sztućce, nic cennego - ale sentymentalną
wartość mają ogromną, mama mówiła, że opuszczając dom rodzinny zrobiła dokładnie
to samo, właśnie z sentymentu, żeby jej coś dom przypominało
--
emes
Mam dwie takie rzeczy, ktore dostalam od Dziadka: mlynek do kawy, ktorego uzywam
do mielenia pieprzu (rok produkcji 1968!) i ... nie wiem, jak te cos sie nazywa ;-) A sluzy
do wydrazania jablek. Szczegolnie przydatne jesienia i zima.
No i dolaczam sie do grona posiadaczy sztuccow "konwaliowych"!
Dorzucam swoje :)
Pierwsze to sentymentalny mini-kubeczek, w którym dostawałam mleko dzieckiem
będąc :) Do dziś go mam (i nie zamierzam się pozbywać) i do dziś bardzo lubię mleko ;)
Drugie to wiekowa miseczka "made in China" - tylko i wyłącznie z niej jadam płatki
śniadaniowe - jakoś tak najlepiej z niej smakują ;)
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
Bosz.... o nich sobie pomyślałam jak zobaczyłam ten wątek, ostał się u mnie tylko ten z
chłopczykiem, dziewczynka się zbiła... Całe dzieciństwo z nich pijaliśmy z bratem. Ależ
mnie ogarnął setyment, jak zobaczyłam, ze u kogoś jeszcze się zachowały... Ile one
mają lat, ze 30 chyba ? :)
Chciałam dodać, że to jest jeden kubeczek - a zdjęcia z dwóch stron - z jednej jest
chłopczyk a z drugiej dziewczynka :) I rzeczywiście coś około 30 lat już ma ;)
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
Słuchaj, a czy on nie był mój wcześniej? Bo coś mi się tak kojarzy tylko nie wiem czy
miałam ten własnie, czy z innym wzorkiem. A M mówi, że z M mieli takie same ale z
Bolkiem i Lolkiem, muszę poszukać może gdzieś są jeszcze :)
Oooo, no widzisz, to nie pamiętałam. Ten kubeczek stoi u mojej mamy w kredensie i
teraz to moja mała chrześnica z niego pije. Ale chyba zwinę go do siebie, żeby przetrwał
jeszcze kilka lat :) Dałabym sobie głowę uciąć, że były dwa- męski i damski, ale chyba
pomyliłam z innymi, jak mi się uda to wstawię wieczorem fotki. Mój był z zieloną
obwódką, a brata z brązową- może to na nim był Bolek i Lolek?
--
O wiele weselej jest iść na pogrzeb, niż być niesionym.
Hmm, nie jest to wykluczone :)) Ale moja pamięć tak daleko nie sięga - muszę dopytać
się w domu :)
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
:-D Też fajny! I z tej samej identycznej serii! Ciekawe ile różnych wzorów
wyprodukowali :) A ten z chłopczykiem i dziewczynką, to rzeczywiście chyba był Twój
wcześniej :-))) No to mamy jeden wspólny sentymentalny kubeczek ;-))
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
Do kompletu dorzucam talerzyk (nadal uzytkowany), a u mamy musze poszukac,bo
powinna byc jeszcze filizanka. Uwielbiam ten talerzyk :D
--
_*_*_*_ Sztuknięty blog Lawendowy Zakątek
Ojej, też miałam taki talerzyk, kubeczek i jeszcze głęboki talerz. Uwielbiałam
je, bo wszystkie inne w domu były "dorosłe", a te tylko moje. Niestety, nic się
z tego kompletu nie ostało :-(
Ja też taki mam tylko, że niebieski i wydaje dźwięk mniej więcej taki:
.... Dźwięk otwieranego kapsla, słychać jak się leje piwko do kufla i gruby
męski głosik " It's Miller time" Pan przełyka piwko .....
:D Zabawnie to brzmi :D
A moim ulubionym przedmiotem w kuchni jest auto, które uratowałam ze śmietnika. Stoi
dumnie na lodówce i co prawda żaden z niego sprzęt kuchenny, ale za to ozdoba
ulubiona. No i jeszcze ludek gliniany pilnujący misek na półce i ukochane kiczowate pudle
do soli i pieprzu!
ale fajny się wątek zrobił ;)
informuję, że ja takich łyżeczek nie mam, ale wyglądają znajomo - może babcia
któraś miała, albo u M w domu są.
dorzucam swoje:
- znalazłam na półce z ceramiką nieużywaną niebieską krową jak u Fetti oraz
bardzo fajną butelkę na mleko, którą dostaliśmy od mojej mamy. Kiedyś używaliśmy
regularnie, ale ponieważ spożycie mleka u nas duże, codzienne mycie butelki
okazało się zbyt uciążliwe.
- w wesołym klimacie utrzymana jest także miseczka i talerzyk z mojego
dzieciństwa, razem z kubkiem, którego już nie mam, tworzyły pana (kubek
przedstawiał ubranie, chyba garnitur, miseczka - głowę, a talerzyk - buty)
- słoje na przyprawy i inne przyjechały (podobnie jak ww. opisana miseczka +
talerzyk) z moją rodziną w Anglii, pamiętam je od zawsze. Ciekawostką jest może
fakt, że korek zatykający zwłaszcza duże słoje jest, jak poinformował mnie
kolega z SGGW, prawdziwym korkiem.
--
There are nine million bicycles in Beijing/That's a fact/It's a thing you can't
deny/Like the fact that I will love you till I die Bica
- Reszta serwisu po babci po kądzieli, wydzielona po jej śmierci przez ciocię.
Czasem używana, np. na Wigilii przy dużym spędzie. Bardzo kojarzy mi się z babcią.
- Drylownica na pojedyncze wiśnie, chyba dość stara, po babci po mieczu. Działa,
drylowałam nią wiśnie z nalewki (ale robota jest up.......a).
--
There are nine million bicycles in Beijing/That's a fact/It's a thing you can't
deny/Like the fact that I will love you till I die Bica
Ta drylownica po prostu powaliła mnie na kolana . Zważywszy na fakt, że kiedy
juz zabieramy sie w domu do drylowania, to mamy min.2 wiadra wiśni, spędziłabym
chyba tydzien wkładajac do niej pojedyncze owoce :)
Nie nie, serwowit to tzw. szampan serwatkowy, taki lekko musujący, żółtawy napój z
serwatki plus drożdże plus pewnie cukru trochę. Zawsze obok śmietany w lodówkach
stało i strasznie to lubiłam :D
--
No wonda that Loch Ness Monsta keeps comin' back, woman! You keep givin' him three
fitty!
U nas też zachowało się parę szklanych butelek po mleku :) Ta akurat kuchenna już nie
jest ;) Latem służyła do podlewania kwiatów w ogrodzie i przypomniało mi się, że
zrobiłam zdjęcie, bo ładnie komponowała się z zielonym :)
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
oj tez mam taka podobna, jedynie nieco wieksza :) Trzymam w nim oliwe z olivek
Mam jeszcze stary mlynek do kawy, ktory nadal jest uzyciu, i ktory bardzo lubie
:) Niestety nie jest to zadne dziedzictwo rodzinne, kupilam go niedawno, przez
interet w dodatku:)
I jeszcze mam spryce do nadziewania paczkow, badz ozdabiania ciast, jest stara,
powojenna, koncowka juz sie tak zuzyla, ze trzeba byla nowa dosztukowac.
-- dwa kota ;)))
i... - Co widzi optymista na cmentarzu? - Same plusy!
Ha! Mława do dzisiaj sprzedaje smietanę 30% w szklanych bytelkach. Półlitrowych. Do
ubijania bezkonkurencyjna.
A do mleka to ta nowsza wersja, bardziej wysmykła. Te starsze były bardziej
przysadzoste. Niestety nie mam takiej. Mam ta wysmukła, ale z dwiema krówkami
niebieskimi po środku.
Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
ja to chyba jakis lepszy aparat pozycze od brata bo na kamerze nie umiem jeszcze
retuszowac wtedy was zasypie moja mama toz normalnie jest w chomik w takich
kwestiach
-- Mój Adrianek i Niespodziewany
Dawiduś
W mojej kuchni hen za Wielka Woda na koczu swiata nie uswiadczysz ani krzty
sentymentu (wszystko zostalo w Domu), zabawnego tez nic nie mam. Rany jaka ja sie
praktyczna zrobilam...
Ptasiu, a ten serwis to nie rosenthal przypadkeim?
-- www.polcom.cl/patagoniaa www.fundacionotway.cl volvina.blog.onet.pl
- niestety niekompletna, zawieruszyła się gdzieś krówka-mlecznik.
--
Pioruny porażają cztery razy częściej mężczyzn niż kobiety - z kalendarza Goździkowej.
> Ptasiu, a ten serwis to nie rosenthal przypadkeim?
aż się wdrapałam, by sprawdzić i nie - Koenigszelt, czyli teraz Jaworzyna Śląska.
--
There are nine million bicycles in Beijing/That's a fact/It's a thing you can't
deny/Like the fact that I will love you till I die Bica
Trochę mi wstyd, ale mimo to wrzucę tu najwięcej wspomnień budzący przedmiot (?). Jest
to mój pierwszy przepis na murzynka. Ma chyba ze 25 lat. Własnoręcznie napisany
nastoletnią (prawie dziecięcą) wtedy rączką. Znam już ten przepis na pamięć, jednak
wyrzucić tego skrawka papieru niestety jakoś nie potrafię. Nawet to chyba niezbyt
higieniczne trzymać go w kuchni...
Drugi przedmiot, to książka z przepisami na ciasta (moja pierwsza)
Zdjęcie pierwsze. Kolejno: rodowy nocnik ;), cukiernica różowa szklana, cukierniczko-
puderniczka (zdecydowanie moja najukochańsza rodzinna pamiątka kuchenna), waza
robiąca za chlebak. W tle pojemniki na kawę i cukier.
Zdjęcie drugie: nocnik w roli osłonki na doniczkę. To jest teaz jego drugie lepsze
życie. ;P
-- Miej serce
- Ty wiesz jak można leczyć owsiki?
- A co? kaszlą?
Lat ma z 60. Może więcej. Z niejednego pieca chleb jadł. ;P
A cukiernico-pudernica - to superancki wynalazek. Aż boję się używać, bo to prawdziwa
secesja. :)
-- Miej serce
- Ty wiesz jak można leczyć owsiki?
- A co? kaszlą?
Natchnęły mnie zdjęcia tych wyśmiganych, wyplamionych przepisów, i
sfotografowałam notes, w którym, pod dyktando mamy, zapisywałam sobie podstawowe
rzeczy, wyprowadzając się przed wieloma laty z rodzinnego domu. (Wtedy umiałam
ugotować wyłącznie wodę na miękko. )
Drugie zdjęcie to mój obecnie najukochańszy kubek, w komplecie z tacką i podstawką.
Kot jest oczywiście rudy, jak pewien znany częśći z Was bywalec GP, którego,
niestety,
już ze mną nie ma.
takie przepisy to prawdziwe skarby. gdybym miała takie przepisy babci, to bym
dzisiaj nie spędziła pół dnia w kuchni próbując odtworzyć tort orzechowy. babci
spytać się niestety nie da, z przyczyn :((
NB, właśnie przeczytałam o rudzielcu - smutno ;(
--
There are nine million bicycles in Beijing/That's a fact/It's a thing you can't
deny/Like the fact that I will love you till I die Bica
Mam do tego zestawu z dziewczynkami podstawkę do jajek :-)
Jak będę u rodziców zrobię jej zdjęcie i wrzucę. Tym samym skompletujemy całą zastawę
śniadaniową :-)
uwielbiam stare przedmioty i na szczescie w mojej rodzinie nie wyrzucalo ich sie
jak sie znudzily czy staly maloprzydatne
1.metalowa patera
2.kuchenne drobiazgi/mozdziez najczesciej znajduje sie w uzyciu ?
3.przedwojenne porcelanowe filizanki Rosenthala- przetrwaly wszystkie lata w
komplecie z czego jestem dumna :)
taki fajny watek, ze ublagalm meza, zeby mi pomogl ze zdjeciami i prosze:
1.dziadek do orzecow- przedwojenny, od babci meza
2. mlynek do pieprzu od babci meza, moja "rodowa" Kuchnia Polska wyd. bodaj z 1953r., bylo
w rozsypce, ale moj maz, gdy jeszcze sie o mnie staral pieknie ja oprawil w plotno i w ogole
"naprawil" rozpadajacy sie egzemplarz. W tle przedwojenna babcina podstawa od patery do
ciastek, przerobiona na swiecznik
3. a to juz zabawna wyciskarka, do cytrusow
Klaryma, cudowny kinkiet! :) Uwielbiam zielone szklane klosze. Szukam takich do
sypialni. :)
-- Miej serce
- Ty wiesz jak można leczyć owsiki?
- A co? kaszlą?
Ach, buszowanie na Kole, to moja słabość. Strasznie szkoda, że się stłukł.
Myślę jednak, że kupienie jednego klosika nie będzie problemem. Ja szukam trzech. :)
No i jeszcze pochwalę sie moim zwisem kuchennym. :)
-- Miej serce
- Ty wiesz jak można leczyć owsiki?
- A co? kaszlą?
Do ulubionych przedmiotów w mojej kuchni moge z czystym sumieniem zaliczyć niebieski
kubek. Kubek jak kubek... ale ma takie coś w sobie, że nawet zwykła herbata w nim
smakuje najlepiej. To nic, że jest troszke ubity jeśli jest ulubiony :)
Ja to mam chyba jakąś słabość do kubków, bo mam nawet taki co pochodzi z... 1709
roku!!! Znalazłam go na strychu u Babci i nikt z rodziny nie był w stanie stwierdzić skąd
on się tam wziął. Kubek pełni raczej funkcję dekoracyjną, ponieważ jakoś nie mam
sumienia korzystać z zabytku :)
--
"Myśli o przyszłości, choć pełne niepokoju, budzą wielkie nadzieje..."
"Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć ale nie pokonać..."
Dorzucam jeszcze jeden sentymentalny przedmiot rodzinny - bardzo starą
(najprawdopodobniej przedwojenną) stalową łyżkę, wyklepaną na kowadełku na płasko
własnoręcznie przez moją babcię, tuż po wojnie, kiedy o sprzęty kuchenne (jak i
wszystkie inne sprzęty domowe) było bardzo ciężko. W ten sposób zwykła łyżka stała
się łyżką np. do odwracania placków na patelni :) Do dziś jest w użyciu w domu babci.
Uwielbiamy ją z Dziuunią i resztą kuzynostwa. Gdyby gdzieś zginęła, to byłby prawdziwy
rodzinny dramat! ;)
-- Milka Komarka Foto Blog
Life is too important to be taken seriously (O.Wilde)
Fajne fotki :) Słabość do kubków to i ja mam. Kiedyś je liczyłam, było 33, ciągle dostaję
lub kupuję nowe, więc nawet nie wiem ile ich jest :) Niestety nie mam cyfrówki :(
--
Jezdem żdżęźliwa, a co ;)
- łyżeczka znaleziona dwadzieścia kilka lat temu podczas zabaw w piaskownicy,
nikt jej nie używa, ale Boże broń oddać! :)
- jajka na miękko od małego ciągle jem tak samo - przecież jajko pochodzi od kury :)
- 3 małpki (jedna nie widzi, druga nie mówi, trzecia nie słyszy) trzymają straż
nad wykałaczkami (skąd się wzięły te 3 małpki, może ktoś mi powie, z jakiejś
bajka????????)
Te trzy małpy według bodajże???!!!! afrykańskich wierzeń symbolizują idealną żonę:
głuchą, ślepą i niemą na wady i przywary mężą. Koniecznie muszą się znaleźć w domu
młodej żony, chyba nawet jako prezent od teściowej. Gdzieś o tym czytałam. Jeżeli coś
pokręciłam ( z tą teściową i pochodzeniem to proszę sprostować). AGA
Przedstawiam Wam niesamowicie dla mnie ważny serwis Slubny mojej Babci Salomei.
Chodzież rok 1920. Jakby ktoś wypatrzył kiedys jakieś elementy tegoż pozostałabym
baaardzo wdzięczna.
Na trzecim zdjecia ponoć ponad stuletni dzbanuszek przywieziony z Niemiec
--
nann Cantores Veiherovienses
Jeszcze zestaw sztućców, które do niczego nie pasuja ale sa taki piękne (przynajmniej
niektóre), ze nie sposob ich wyrzucic
i przedwojenna lopatka do tortu
--
nann Cantores Veiherovienses
jak dla mnie dziwny - waski, wysoki (w sumie miesci sie tam 350 ml plynu) z okraglym
uchem. wyglada troche jak wazon.
a moze to jakis specjalistyczny kubek do picia czegos???
--
Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać (W.Disney)