wyciągam, bo zrobiłam 2 raz, wreszcie z szynki z kością - i jestem z siebie
dumna, bo wyszło znacznie lepiej niż poprzednio:
fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,62361821,62519841.html?f=777&w=62361821&a=62519841
więc: szynka z kością, minimalnie ponad 2 kg, natarłam dużą ilością soli
peklowej (ok. 1,5-1,7 opakowania) i zostawiłam tak w lodówce na ponad 2 dni
(bliżej 2,5 dnia). Dalej robiłam jak w przepisie, gotując w coli lekko ponad 2
h od zagotowania, poza tym, że przy glazurowaniu sypnęłam musztardą od serca,
nie bawiąc się w odmierzanie łyżkami. Wyszło świetne - słone, jak trzeba,
soczyste, z lekką słodkawą nutą. Polecam, tylko, biorąc szynkę surową, nie
gotową peklowaną, trzeba zadbać o porządne doprawienie.
I nie ma co się przerażać zapachem czy szumowinami, które są normalne przy
gotowaniu mięsa - od czego szumówka?
--
Baby don't you cry, we're gonna make a pie... ("Waitress"/"Kelnerka")
oraz Bica
dumna, bo wyszło znacznie lepiej niż poprzednio:
fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,62361821,62519841.html?f=777&w=62361821&a=62519841
więc: szynka z kością, minimalnie ponad 2 kg, natarłam dużą ilością soli
peklowej (ok. 1,5-1,7 opakowania) i zostawiłam tak w lodówce na ponad 2 dni
(bliżej 2,5 dnia). Dalej robiłam jak w przepisie, gotując w coli lekko ponad 2
h od zagotowania, poza tym, że przy glazurowaniu sypnęłam musztardą od serca,
nie bawiąc się w odmierzanie łyżkami. Wyszło świetne - słone, jak trzeba,
soczyste, z lekką słodkawą nutą. Polecam, tylko, biorąc szynkę surową, nie
gotową peklowaną, trzeba zadbać o porządne doprawienie.
I nie ma co się przerażać zapachem czy szumowinami, które są normalne przy
gotowaniu mięsa - od czego szumówka?
--
Baby don't you cry, we're gonna make a pie... ("Waitress"/"Kelnerka")
oraz Bica

