Tylko u Jamie'ego (w Jamie w domu) były same marchewki i buraki (po 750 g
każdego), a ja chciałam urozmaicić. Więc wzięłam trzy buraki (większe), oraz 2
marchewki, mały kawałek dyni i 1 większą pietruszkę (korzeń). Warzywa
obgotowałam w 2 garnkach (buraki w 1, reszta w drugim, posolone oba) -
marchewkę itd. trochę pokroiłam, więc gotowałam ok. 10 min, buraki były w
całości - ok. 25 min.
Warzywa doprawiamy, jak są jeszcze gorące. Buraki obieramy i kroimy w ćwiartki
lub grube plastry. Marchewki itd. już więcej nie rozdrabniałam, niż do
gotowania. Potrzebujemy główkę czosnku - pół ząbków zmiażdżone, 1/2 z tego do
marchewki, reszta do buraków. Mieszamy gorące marchewki itd. z czosnkiem,
dodajemy sok wyciśnięty z 1 pomarańczy, trochę oliwy, sól/pieprz i listki z
paru gał. tymianku, mieszamy ponownie, do brytfanki. Buraki mieszamy z
czosnkiem, dodajemy 5 łyżek octu balsamicznego, listki z paru gałązek
rozmarynu, sól, pieprz, trochę oliwy, mieszamy, do brytfanki. Można do 2
naczynek, można w jednym, ułożone po 1/2 (ja tak zrobiłam). Jamie, tj. jego
książka, milczy, co zrobić z resztą czosnku (tj. całymi ząbkami), uznałam, że
dorzucić do warzyw, i poupychałam je między jarzynami (ze skórką, potem się ją
ściąga i mmmm... uwielbiam pieczony czosnek. W ogóle uwielbiam czosnek).
Pieczemy 30 min w 220 st, lub do zrumienienia (raczej marchewek, bo po buraku
mało widać rumieńce ;) pośrodku piekarnika (piekłam ok. 35 min). Pyszne! Jamie
zaleca do tego kotlety wieprzowe, my jedliśmy na obiad z grzankami z serem i
nie zjedliśmy wszystkiego. Żadna strata, dzisiaj z przyjemnością zaopiekuję
się resztkami. Zwłaszcza tych buraków :)
--
Baby don't you cry, we're gonna make a pie... ("Waitress"/"Kelnerka")
oraz Bica
każdego), a ja chciałam urozmaicić. Więc wzięłam trzy buraki (większe), oraz 2
marchewki, mały kawałek dyni i 1 większą pietruszkę (korzeń). Warzywa
obgotowałam w 2 garnkach (buraki w 1, reszta w drugim, posolone oba) -
marchewkę itd. trochę pokroiłam, więc gotowałam ok. 10 min, buraki były w
całości - ok. 25 min.
Warzywa doprawiamy, jak są jeszcze gorące. Buraki obieramy i kroimy w ćwiartki
lub grube plastry. Marchewki itd. już więcej nie rozdrabniałam, niż do
gotowania. Potrzebujemy główkę czosnku - pół ząbków zmiażdżone, 1/2 z tego do
marchewki, reszta do buraków. Mieszamy gorące marchewki itd. z czosnkiem,
dodajemy sok wyciśnięty z 1 pomarańczy, trochę oliwy, sól/pieprz i listki z
paru gał. tymianku, mieszamy ponownie, do brytfanki. Buraki mieszamy z
czosnkiem, dodajemy 5 łyżek octu balsamicznego, listki z paru gałązek
rozmarynu, sól, pieprz, trochę oliwy, mieszamy, do brytfanki. Można do 2
naczynek, można w jednym, ułożone po 1/2 (ja tak zrobiłam). Jamie, tj. jego
książka, milczy, co zrobić z resztą czosnku (tj. całymi ząbkami), uznałam, że
dorzucić do warzyw, i poupychałam je między jarzynami (ze skórką, potem się ją
ściąga i mmmm... uwielbiam pieczony czosnek. W ogóle uwielbiam czosnek).
Pieczemy 30 min w 220 st, lub do zrumienienia (raczej marchewek, bo po buraku
mało widać rumieńce ;) pośrodku piekarnika (piekłam ok. 35 min). Pyszne! Jamie
zaleca do tego kotlety wieprzowe, my jedliśmy na obiad z grzankami z serem i
nie zjedliśmy wszystkiego. Żadna strata, dzisiaj z przyjemnością zaopiekuję
się resztkami. Zwłaszcza tych buraków :)
--
Baby don't you cry, we're gonna make a pie... ("Waitress"/"Kelnerka")
oraz Bica

