Oraz z pieczarek i orzechów. Przepis z "Terrines" Martine Lizambard.
SKŁADNIKI (na normalną keksówkę):
250 g kasztanów (waga bez skorupek, ze skorupkami dwa razy tyle, może mniej,
ale dobrze mieć zapas, bo się podjada)
1 cebula
1 ząbek czosnku
250 g pieczarek
50 g rodzynek
50 g pistacji
100 g orzechów włoskich
50 g mielonych migdałów
50 g bułki tartej
25 ml śmietanki (użyłam zwykłej kwaśnej śmietany, było ok)
3 jajka
sól, pieprz do smaku
WYKONANIE:
1. Jeśli mamy kasztany z puszki lub ze słoika, pokroić na duże kawałki. Jeśli
surowe, naciąć w poprzek od cieńszej strony i ugotować w osolonej wodzie, ze
20 minut, odkąd zawrze, zdjąć skorupki i jak wyżej.
2. Cebulę i czosnek posiekać, zeszklić na oliwie. Dodać dość drobno pokrojone
pieczarki, smażyć jeszcze kilka minut. Sok ma odparować.
3. Orzechy posiekać. Rodzynki namoczyć we wrzątku i osączyć.
4. Wymieszać wszystkie w/w składniki z migdałami i bułką.
5. Jajka rozkłócić, dodać śmietanę. Dodać do masy, dokładnie wymieszać,
doprawić do smaku.
6. Wlać masę do wysmarowanej masłem formy (ja - jak zwykle - wyłożyłam formę
papierem do pieczenia, żeby łatwiej było potem pasztet wyjąć) i piec 40 minut
w 200 stopniach. Piekarnik wyłączyć, pasztet zostawić w środku jeszcze 10
minut. Potem wyjąć z piekarnika i z formy...
7. Napisali "...i podawać". Z powodów technicznych (transport) jedliśmy na
zimno i niczego temu pasztetu nie brakowało. Tzn. w ogóle był bardzo dobry i
wszystkim smakował. Słodkawy od kasztanów i rodzynek, ale jednak wytrawny.
Naprawdę fajny. Polecam.
--
Kilka WIEWIÓREK kupiło worek WIÓRKÓW.
SKŁADNIKI (na normalną keksówkę):
250 g kasztanów (waga bez skorupek, ze skorupkami dwa razy tyle, może mniej,
ale dobrze mieć zapas, bo się podjada)
1 cebula
1 ząbek czosnku
250 g pieczarek
50 g rodzynek
50 g pistacji
100 g orzechów włoskich
50 g mielonych migdałów
50 g bułki tartej
25 ml śmietanki (użyłam zwykłej kwaśnej śmietany, było ok)
3 jajka
sól, pieprz do smaku
WYKONANIE:
1. Jeśli mamy kasztany z puszki lub ze słoika, pokroić na duże kawałki. Jeśli
surowe, naciąć w poprzek od cieńszej strony i ugotować w osolonej wodzie, ze
20 minut, odkąd zawrze, zdjąć skorupki i jak wyżej.
2. Cebulę i czosnek posiekać, zeszklić na oliwie. Dodać dość drobno pokrojone
pieczarki, smażyć jeszcze kilka minut. Sok ma odparować.
3. Orzechy posiekać. Rodzynki namoczyć we wrzątku i osączyć.
4. Wymieszać wszystkie w/w składniki z migdałami i bułką.
5. Jajka rozkłócić, dodać śmietanę. Dodać do masy, dokładnie wymieszać,
doprawić do smaku.
6. Wlać masę do wysmarowanej masłem formy (ja - jak zwykle - wyłożyłam formę
papierem do pieczenia, żeby łatwiej było potem pasztet wyjąć) i piec 40 minut
w 200 stopniach. Piekarnik wyłączyć, pasztet zostawić w środku jeszcze 10
minut. Potem wyjąć z piekarnika i z formy...
7. Napisali "...i podawać". Z powodów technicznych (transport) jedliśmy na
zimno i niczego temu pasztetu nie brakowało. Tzn. w ogóle był bardzo dobry i
wszystkim smakował. Słodkawy od kasztanów i rodzynek, ale jednak wytrawny.
Naprawdę fajny. Polecam.
--
Kilka WIEWIÓREK kupiło worek WIÓRKÓW.