Tzn. trzy razy przegrzebki.
Zapowiedziała się z wizytą przyjaciółka, gość idealny - wszystkożerny i
pozbawiony uprzedzeń. I wyznała, że nigdy nie jadła przegrzebków. Postanowiłam
więc przygotować dla niej przegrzebkowe "menu dégustation": przystawkę zimną,
przystawkę ciepłą i danie główne. I tak, żebyśmy się najadły, ale żebym nie
zużyła więcej niż pół paczki małży, bo skubańce są drogie.
Oto wyniki...
Zapowiedziała się z wizytą przyjaciółka, gość idealny - wszystkożerny i
pozbawiony uprzedzeń. I wyznała, że nigdy nie jadła przegrzebków. Postanowiłam
więc przygotować dla niej przegrzebkowe "menu dégustation": przystawkę zimną,
przystawkę ciepłą i danie główne. I tak, żebyśmy się najadły, ale żebym nie
zużyła więcej niż pół paczki małży, bo skubańce są drogie.
Oto wyniki...