Przepis z reklamy pewnego producenta śledzi, wyrwany z jakiejś gazety w
pociągu relacji Warszawa - Łódź.
SKŁADNIKI:
solone filety śledzia (wzięłam chyba dwa)
2 buraki
2 marchewki
2 ziemniaki
2 kiszone ogórki
1 cebula
garść zielonego groszku (imho lepszy jest mrożony, wzięłam dwie garści)
500 ml bulionu warzywnego lub rybnego (użyłam rybnego)
kwaśna śmietana (w ilości dowolnej)
WYKONANIE:
1. Marchew, buraki i cebulę drobno posiekać, podsmażyć na oleju, dodać bulion
i ugotować do miękkości.
2. Zupę zmiksować, dodając śmietanę i jednego ogórka.
3. Osobno ugotować groszek (nie gotowałam, po prostu go rozmroziłam)
4. Na talerzach rozłożyć kawałki filetów. Wlać zupę. Posypać drugim, drobno
posiekanym ogórkiem i groszkiem, i podawać.
A co się stało z dwoma ziemniakami?
Nie wiem, jakie plany mieli wobec nich autorzy przepisu. Ja pokroiłam je w
kostkę, ugotowałam osobno i dodałam do zupy razem z groszkiem.
Dlaczego na zdjęciu nie widać ani kawałka śledzia?
Mało mam do czynienia ze śledziami i nie przyszło mi do głowy, żeby skubańce
wymoczyć w wodzie albo mleku. Były słone jak nieszczęście. Kiedy włożyłam je
do zupy i spróbowałam, stwierdziłam, że tak się tego zjeść nie da. Więc
wszystko zmiksowałam (razem z drugim ogórkiem, bo był już w garnku), dolałam
więcej śmietany, doprawiłam świeżo zmielonym pieprzem - i to było TO.
Zupa jest przepyszna, chrupki groszek ożywia konsystencję i fajnie się go
rozgryza.
I myślę, że następnym razem też zmiksuję śledzia (nawet wymoczonego).
pociągu relacji Warszawa - Łódź.
SKŁADNIKI:
solone filety śledzia (wzięłam chyba dwa)
2 buraki
2 marchewki
2 ziemniaki
2 kiszone ogórki
1 cebula
garść zielonego groszku (imho lepszy jest mrożony, wzięłam dwie garści)
500 ml bulionu warzywnego lub rybnego (użyłam rybnego)
kwaśna śmietana (w ilości dowolnej)
WYKONANIE:
1. Marchew, buraki i cebulę drobno posiekać, podsmażyć na oleju, dodać bulion
i ugotować do miękkości.
2. Zupę zmiksować, dodając śmietanę i jednego ogórka.
3. Osobno ugotować groszek (nie gotowałam, po prostu go rozmroziłam)
4. Na talerzach rozłożyć kawałki filetów. Wlać zupę. Posypać drugim, drobno
posiekanym ogórkiem i groszkiem, i podawać.
A co się stało z dwoma ziemniakami?
Nie wiem, jakie plany mieli wobec nich autorzy przepisu. Ja pokroiłam je w
kostkę, ugotowałam osobno i dodałam do zupy razem z groszkiem.
Dlaczego na zdjęciu nie widać ani kawałka śledzia?
Mało mam do czynienia ze śledziami i nie przyszło mi do głowy, żeby skubańce
wymoczyć w wodzie albo mleku. Były słone jak nieszczęście. Kiedy włożyłam je
do zupy i spróbowałam, stwierdziłam, że tak się tego zjeść nie da. Więc
wszystko zmiksowałam (razem z drugim ogórkiem, bo był już w garnku), dolałam
więcej śmietany, doprawiłam świeżo zmielonym pieprzem - i to było TO.
Zupa jest przepyszna, chrupki groszek ożywia konsystencję i fajnie się go
rozgryza.
I myślę, że następnym razem też zmiksuję śledzia (nawet wymoczonego).


