Kilka dni temu bylem w rodzinnej miejscowosc MJ. Gary w stanie Indiana, ok 30 mil od
Chicago. Ok. 85 % czarnoskorych mieszkancow, ogromne bezrobocie a co za tym idzie
bieda. Glowna ulica miasta wyglada troche jak zapomniane westernowe miasteczko.
Tylko ze gigantycznych rozmiarow. Budynki sprzed 80 lat , pozamykane, zakratowane,
niemilosiernie zniszczone. Powybijane okna zabite plytami na ktorych czasami
wymalowane sa naiwnie kwiaty w doniczkach. Dodatkowo przygnebiajace wrazenie
poteguja puste place miedzy budynkami, widac ze gdzies bezpowrotnie zniknely biura,
mieszkania, sklepy. I odbylo sie to dawno bo nie ma po tych domach zadnego sladu.
Sama 'dzielnica' w ktorej mieszkal Michael Jackson do 11 roku zycia, to jak zapomniana
przez boga i ludzi dziura.
Dom wielkosci garazu, wielkosciowo bardziej nadawalby sie na wspolczesny jeden salon
a nie na miejsce zycia ilus tam osobowej rodziny. Zero placow do zabawy, zero bibliotek,
same nory, chaszcze itp...Calosc sprawia doslownie straszne i przygnebiajace wrazenie. I
nic sie tam nie zmienilo od kilkudziesieciu lat.
Nie jestem fanem MJ , ale teraz absolutnie sie nie dziwie ze w zyciu doroslym nieustannie
i nieudanie chcial powrocic do czasow dziecinstwa.
Kazdy kto wychowywalby sie w takim miejscu tak jak on, bylby spaczony
prawdopodobnie ...nawet bardziej... dziwactwami.
Zdjecia wykonalem 12 sierpnia 2009
m
Chicago. Ok. 85 % czarnoskorych mieszkancow, ogromne bezrobocie a co za tym idzie
bieda. Glowna ulica miasta wyglada troche jak zapomniane westernowe miasteczko.
Tylko ze gigantycznych rozmiarow. Budynki sprzed 80 lat , pozamykane, zakratowane,
niemilosiernie zniszczone. Powybijane okna zabite plytami na ktorych czasami
wymalowane sa naiwnie kwiaty w doniczkach. Dodatkowo przygnebiajace wrazenie
poteguja puste place miedzy budynkami, widac ze gdzies bezpowrotnie zniknely biura,
mieszkania, sklepy. I odbylo sie to dawno bo nie ma po tych domach zadnego sladu.
Sama 'dzielnica' w ktorej mieszkal Michael Jackson do 11 roku zycia, to jak zapomniana
przez boga i ludzi dziura.
Dom wielkosci garazu, wielkosciowo bardziej nadawalby sie na wspolczesny jeden salon
a nie na miejsce zycia ilus tam osobowej rodziny. Zero placow do zabawy, zero bibliotek,
same nory, chaszcze itp...Calosc sprawia doslownie straszne i przygnebiajace wrazenie. I
nic sie tam nie zmienilo od kilkudziesieciu lat.
Nie jestem fanem MJ , ale teraz absolutnie sie nie dziwie ze w zyciu doroslym nieustannie
i nieudanie chcial powrocic do czasow dziecinstwa.
Kazdy kto wychowywalby sie w takim miejscu tak jak on, bylby spaczony
prawdopodobnie ...nawet bardziej... dziwactwami.
Zdjecia wykonalem 12 sierpnia 2009
m

