FotoForum
Załóż konto »

Podróże Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane

Poleć tą wypowiedź znajomemu

  Górski Karabach
   kot-peter   06.10.16, 23:07     odpowiedz    
Wątek na życzenie publiczności, a konkretnie Aseretki - pozdrowienia! - która
chciała dowiedzieć się czegoś więcej o tym dziwnym państwie, którego, nie ma.
Tzn. nie jest przez nikogo uznawane.

Moja wizyta - nie mogę jej nazwać podróżą, bo zakotwiczyłam się w jednym
miejscu - trwała tylko trzy dni, więc nie pokażę zbyt wielu zdjęć. Wszystkie
dodatki do wątku, jeśli w Karabachu byliście lub będziecie, będą więc mile
widziane.

Skąd w ogóle Karabach się wziął? Jest to wyjaśnione w Wiki...
pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3rski_Karabach
I na tej stronie...
krzysztofmatys.pl/813-gorski-karabach/
Więc nie będę powtarzać informacji.


Od strony praktycznej. Do Karabachu można się obecnie dostać wyłącznie lądem,
od strony Armenii. Trzeba mieć wizę, ale występuje się o nią już na miejscu, w
MSZ w Stepanakercie, stolicy państwa. Na granicy straż tylko ogląda paszport.
Albo i nie. :)
Uwaga! Z wizą Karabachu w paszporcie nie wpuszczą nas do Azerbejdżanu. Ale
dostajemy ją na stickerze i możemy wkleić do paszportu albo nie.

Ważniejsza od wizy jest "rejestracja", tzn. papier, na którym wypisano -
zgodnie z naszą deklaracją - miejsca, które chcemy odwiedzić.
Papier ten oddaje się na granicy, wyjeżdżając. (Ja nie oddałam, bo strażnikowi
nie chciało się wyjść z budki, więc teoretycznie nadal przebywam w Karabachu.)
I może być potrzebny, kiedy kupujemy na dworcu bilety na autobus. Mnie akurat
nie sprawdzano, ale znajomych tak. I, ponieważ chcieli jechać do miejscowości,
której nie zadeklarowali, odesłano ich do MSZ. :)
O co chodzi? Tereny przygraniczne, zniszczone wojną i... nadal zaminowane są
niedostępne dla turystów. Pani w kasie na dworcu trochę przesadziła, bo
znajomi chcieli jechać w miejsce całkiem niewinne, ale lepiej tego pilnować,
żeby nie tracić czasu i nerwów.

To tyle. Gdyby ktoś miał pytania - śmiało.

Na zdjęciu jest flaga Górskiego Karabachu i pomnik - symbol kraju, pokażę go
jeszcze w naturze. Oraz, rzecz jasna - góry. :)





  Stepanakert - stolica
   kot-peter   06.10.16, 23:18     odpowiedz    
Nowoczesne miasto, przypominające stolice różnych post-sowieckich republik.
W centrum obowiązkowo plac z gmachami państwowymi i przestrzenią dla defilad. :)

Ale Stepanakert ma swój urok i jest tam także stara dzielnica, do której,
niestety, nie zdążyłam dotrzeć. A przede wszystkim, to najlepszy punkt wypadowy
do wycieczek, z licznymi pensjonatami i hostelami, restauracjami, sklepami i
dworcem autobusowym.


pl.wikipedia.org/wiki/Stepanakert
en.wikipedia.org/wiki/Stepanakert


  Stepanakert - "My - nasze góry"
   kot-peter   06.10.16, 23:29     odpowiedz    
Symbol Górskiego Karabachu, pomnik "My - nasze góry" (albo wręcz "Jesteśmy
naszymi górami"), popularnie zwany "Tatik-Papik" czyli "Babcia i Dziadek".
Stoi na północnych krańcach miasta.
1967 r., projekt Sargisa Baghdasaryana. Widnieje w godle państwowym. I na
wszystkich możliwych pamiątkach z Karabachu, od ceramiki po magnesy lodówkowe. :)

en.wikipedia.org/wiki/We_Are_Our_Mountains
en.wikipedia.org/wiki/Coat_of_arms_of_the_Nagorno-Karabakh_Republic




  Szuszi
   kot-peter   08.10.16, 23:12     odpowiedz    
Miasto Szuszi, położone ok. 10 km od Stepanakertu, jest dawną stolicą chanatu
Karabachu, a odkąd te tereny zajęła Rosja, było kulturalnym centrum południowego
Kaukazu, zarówno dla armeńskich chrześcijan, jak i dla azerskich muzułmanów.
Powstało tam wiele wspaniałych gmachów publicznych i prywatnych domów.

Niestety, podczas wojny o Górski Karabach Szuszi bardzo ucierpiało (toczyły się
o nie ciężkie walki), i do dziś nie podniosło się ze zniszczeń. Czy dlatego, że
przeważali tam Azerowie, którzy po wojnie wyjechali i nie ma komu odbudować
miasta? Nie wiem. W każdym razie, miejscami jest to dziś ghost town...

Na zdjęciach ruiny okazałych niegdyś domów.






  Szuszi cd.
   kot-peter   08.10.16, 23:17     odpowiedz    
Po wojnie "na szybko" zbudowano trochę bloków, aby ludzie mieli gdzie mieszkać.

Część starych domów przetrwała, kilka restaurowano i są muzeami. Na ostatnim
zdjęciu - nowa/stara miejska "szuka" czyli bazar.

W pierwszym poście zapomniałam o linkach:
en.wikipedia.org/wiki/Shusha
pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Eu%C5%9Fa



  Szuszi - meczety
   kot-peter   12.10.16, 00:45     odpowiedz    
Po muzułmanach pozostały w mieście miejsca kultu.
Jeden meczet odrestaurowano, ale jest zamknięty na głucho - nie wiem, jakie
plany mają wobec niego władze. Muzeum?
To tzw. meczet Górny, Yukhari Govhar Agha,
Jego budowę rozpoczęto w 1768 r., ale ukończono ją dopiero w latach 1883-1885.
en.wikipedia.org/wiki/Yukhari_Govhar_Agha_Mosque







  Szuszi - meczety 2
   kot-peter   20.10.16, 00:33     odpowiedz    
Kontynuując, drugi meczet w Szuszi, a raczej jego ruina.
To tzw. meczet dolny, Ashaghi Govhar Agha, zbudowany 8 lat wcześniej niż meczet
górny.
en.wikipedia.org/wiki/Ashaghi_Govhar_Agha_Mosque
Zasadniczo nie ma tam wstępu, przedarłam się przez jakieś zasieki i krzaki,
zachwycona porobiłam zdjęcia i... kiedy przedarłam się z powrotem na ulicę,
najpierw zrobiło mi się zimo, a potem gorąco. Albo odwrotnie. Tam mogły być
jakieś niewybuchy!
Był to mój pierwszy dzień w Karabachu i jeszcze nie myślałam. Potem już tak nie
ryzykowałam.



  Szuszi - meczety 3
   kot-peter   20.10.16, 00:35     odpowiedz    
I wnętrze meczetu.



  Szuszi - katedra Chrystusa Zbawiciela
   kot-peter   21.10.16, 23:31     odpowiedz    
Oczywiście są też w Szuszi kościoły, porządku ormiańskiego.
Najokazalszy z nich to Surb Ghazanchetsots, katedra Chrystusa Zbawiciela,
zbudowana w latach 1868 - 1887, z białego wapienia. Architekt, Simon
Ter-Hakobyan, chciał, ab przypominała katedrę w armeńskim Eczmiadzynie.
W czasach radzieckich była magazynem zbożowym, a nawet... garażem. A podczas
wojny o Górski Karabach - azerskim magazynem amunicji. W 1998 r. świątynia
została ponownie konsekrowana.

en.wikipedia.org/wiki/Ghazanchetsots_Cathedral


  Re: Górski Karabach
   aseretka   18.10.16, 08:41     odpowiedz    
Ponieważ nie było mnie przez ostatnie tygodnie w Polsce, a na wyjeździe odcinam się zwykle
od internetu, dopiero dziś miałam okazję zapoznania się z wątkiem, zepchniętym na dalsze
strony FF. Przykro jest patrzeć na dokonane przez wojnę zniszczenia, podczas których
bezpowrotnie utraconych zostało wiele ciekawych architektonicznie domów i obiektów. :(
Mam jednak nadzieję, ze piękno natury nie uległo tak bezpowrotnej dewastacji.
Czy byłaś tylko w tych dwóch miastach? Czy można się spodziewać jeszcze jakiś zdjęć z
niewątpliwie pięknych gór tego kraju?
--
Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

  Re: Górski Karabach
   wasaga   18.10.16, 12:31     odpowiedz    
Dawaj Kocie zdjęcia, bo też jestem strasznie ciekawa.



  Re: Górski Karabach
   kot-peter   18.10.16, 13:52     odpowiedz    
Karaska natura nadal jest piękna, ale podczas mojego pobytu była nieco
zachmurzona i zamglona, więc zdjęć gór za wiele nie pokażę:(
Niemniej ciąg dalszy będzie, cierpliwości, teraz Kot zarabia na chleb (i
następne podróże), toteż brak mu czasu.



  Re: Górski Karabach
   kot-peter   18.10.16, 13:53     odpowiedz    
kot-peter napisał(a):

> Karaska natura (...)
Karabaska!

  Re: Górski Karabach
   aseretka   18.10.16, 15:41     odpowiedz    
Poczekamy... zobaczymy... :)
PS. Ja już jestem szczęśliwa, że nie muszę zarabiać na chleb i następne podróże. Bo jak to
powiedziano w tej reklamie któregoś z banków: "Organizm pracował, odkładał, a teraz ma
najdłuższe wakacje życia:. :)
--
Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

  Tigranakert
   kot-peter   23.10.16, 00:01     odpowiedz    
Pora na coś weselszego. I w słońcu, które raczyło wyjść zza chmur ostatniego
dnia mojego pobytu w Karabachu.

Tigranakert leży trochę na północ od Stepanakertu, można się tam bez kłopotu
dostać marszrutką. Są to ruiny miasta z okresu hellenistycznego, i czy to miasto
założył król Armenii Tigranes I (115 - 95 p.n.e.) czy Tigranes II (138 - 56
p.n.e.), zwany Wielkim (historycy się spierają), wykopaliska świadczą o
przynależności tych ziem do Wielkiej Armenii.
en.wikipedia.org/wiki/Tigranakert_of_Artsakh

Co można tam zobaczyć? Po pierwsze, bardzo przyjemny i zupełnie nowy (!) zamek
mieszczący niewielkie muzeum.



  Tigranakert 2
   kot-peter   23.10.16, 00:10     odpowiedz    
Jeśli ktoś ma czas i siłę, może się wspiąć do średniowiecznego kościoła. Widok z
góry na pewno jest piękny. :)
Dla tych, którzy wolą się poruszać po terenie płaskim - ruiny (też bardzo
płaskie) bazyliki z V wieku i resztki murów miejskich. Oraz jakieś
nie-wiadomo-co w ogrodzie z sadzawką, miłym miejscu na odpoczynek.






  Re: Tigranakert
   aseretka-foto5   23.10.16, 09:11     odpowiedz    
No to mamy wreszcie trochę górzystego-historycznego Karabach. :)

  Twierdza Askeran
   kot-peter   23.10.16, 23:51     odpowiedz    
Przedziwne, Firefox nie chciał mi otworzyć żadnej strony poświęconej twierdzy
askerańskiej (inaczej Mayraberd) - dopiero w nieodświeżanym od stu lat
Explorerze się udało. Że niby to niebezpieczne. Niewybuchy z czasów wojny?!
en.wikipedia.org/wiki/Askeran_Fortress
W każdym razie, wracając z Tigranakertu do Stepanakertu (autostopem, marszrutka
się nie trafiła), zatrzymałam się w Askeranie, żeby sfotografować twierdzę
wybudowaną za czasów chanatu karabaskiego, za panowania Panah-Alego Khana
Javanshira (1693 ? 1761).




  Twierdza Askeran - dodatek
   kot-peter   24.10.16, 00:01     odpowiedz    
A propos autostopu. Zatrzymał mi się kierowca, który jechał do Agdamu...

Agdam to największe ghost town w Karabachu, praktycznie od wojny niezamieszkane,
niedostępne dla turystów. Wizyty w nim nie planowałam, ale kiedy trafiła się
okazja, w Kocie odezwała się żyłka przygód. Na jakieś dwie sekundy. Bo dobrze,
pojadę, ale jak wrócę? I jeśli przyłapie mnie tam policja albo wojsko? (Nie
miałam zezwolenia z MSZ na wizytę).
A przede wszystkim, wizyty w Agdamie nie miałam w planach bez powodu. Podobnie
jak parę lat temu, mając okazję, nie wybrałam się do Czernobyla. Czego ja, obca,
miałabym tam szukać i co fotografować? Ruiny domów i wnętrza z niedokończonym
posiłkiem na stole? Z porzuconą przez jakieś dziecko lalką na podłodze? Imho po
prostu nie wypada.

Strona Wiki o Agdamie też mi się normalnie nie otwiera. Na Wasze własne ryzyko:
pl.wikipedia.org/wiki/A%C4%9Fdam


  Re: Twierdza Askeran - dodatek
   wasaga   24.10.16, 01:14     odpowiedz    
U mnie się otworzyło bez problemu przez Mozillę.


  OT
   kot-peter   25.10.16, 00:33     odpowiedz    
wasaga napisała:
> U mnie się otworzyło bez problemu przez Mozillę.
U mnie potem też. Nie był to wszechświatowy spisek, a źle ustawiony zegar w
kompie. Przedziwne, ale okazuje się, że niektóre strony wtedy głupieją. Albo
może wcale nie dziwne - moja kuchenka nie chce gotować, kiedy zegar się wyłączy.




  Vank
   kot-peter   25.10.16, 00:41     odpowiedz    
Zaraz znów będzie trochę gór i, oczywiście, klasztory. Ale najpierw wieś Vank,
przez którą się do nich jedzie.
Z Vanku pochodzi niejaki Levon Hairapetyan, zamieszkały w Rosji (obecnie w
więzieniu z powodu fałszywych ponoć oskarżeń), biznesmen i filantrop. Pokazałam
już na Architekturze cudnego lwa, w pewnym sensie pomnik, który Levon wstawił
sam sobie:
fotoforum.gazeta.pl/72,2,864,161957981,162434853.html
Oprócz lwa oraz szkoły (facet naprawdę jest filantropem) zobaczymy w Vanku jego
centrum konferencyjne (chyba, a może to hotel?), restaurację na żaglowcu, dziwne
rzeźby...



  Vank 2
   kot-peter   25.10.16, 00:44     odpowiedz    
(Oprócz gołej pani był tam jeszcze dwa skrzydlatego osły na postumentach, ale
fotki mi nie wyszły, klisza pękła.)

...oraz hotel, nazwany przez miejscowych Titanikiem.
Nie wiem, jak jest teraz (i czy to w ogóle jest czynne), ale pierwotna koncepcja
była taka, że śpi się za darmo i płaci tylko za wyżywienie.



  Re: Vank
   wasaga   25.10.16, 00:46     odpowiedz    
Hmm ... ma facet fantazję.


  Vank 3
   kot-peter   25.10.16, 23:35     odpowiedz    
Po pierwsze, link, o którm poprzednio zapomniałam:
en.wikipedia.org/wiki/Vank,_Karabakh
Po drugie, lew, bo pewnie nie wszyscy widzieli go na Architekturze i na linki
nie klikają.




  Vank 4
   kot-peter   25.10.16, 23:38     odpowiedz    
Kolejna ciekawostka - parkan zrobiony z azerskich samochodowych tablic
rejestracyjnych.
Naprawdę długi.



  Gandzasar
   kot-peter   27.10.16, 00:54     odpowiedz    
Przede wszystkim chciałam zobaczyć karabaskie klasztory.
I zobaczyłam, aczkolwiek pierwszy widok... :)

Gandzasar jest siedzibą karabaskich katolikosów czyli arcybiskupów. Klasztor
powstał w wiekach X - XIII.
pl.wikipedia.org/wiki/Gandzasar
en.wikipedia.org/wiki/Gandzasar_monastery
Więcej informacji i zdjęć, kiedy się mgła przerzedzi.



  Re: Gandzasar
   aseretka-foto5   27.10.16, 16:10     odpowiedz    
Zapowiada się ciekawie... am nadzieję, że monastyr ukaże się w pełnej krasie, gdy mgła
opadnie.

  Gandzasar - katedra 1
   kot-peter   29.10.16, 23:36     odpowiedz    
Z mgły wyłoniła się katedra św. Jana Chrzciciela, wzniesiona w latach 1216-40.
Ponoć znajdują się w niej relikwie Zachariasza, ojca Jana.



  Gandzasar - katedra 2
   kot-peter   29.10.16, 23:37     odpowiedz    
Ciąg dalszy zdjęć z zewnątrz.



  Gandzasar - katedra 3
   kot-peter   31.10.16, 23:23     odpowiedz    
I jeszcze, detale.



  Gandzasar - katedra 4
   kot-peter   31.10.16, 23:26     odpowiedz    
I kopuła. Wysoko, więc zdjęcia trochę krzywe.



  Re: Gandzasar - katedra 1
   aseretka   02.11.16, 19:51     odpowiedz    
Jak na swoje 800 lat katedra pięknie wygląda. Aż dziw, że nie uległa zniszczeniom w epoce
komunizmu i późniejszych działań wojennych. Bardzo podobają mi się architektoniczne detale
zewnętrzne. Klasztor chyba nie jest już czynnym obiektem?
--
Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

  Re: Gandzasar - katedra 1
   kot-peter   03.11.16, 00:02     odpowiedz    
Dzięki za post, Aseretko. Ciesze się, że nadal ze mną podróżujesz. :)
aseretka napisała:

> Jak na swoje 800 lat katedra pięknie wygląda. Aż dziw, że nie uległa
zniszczeniom w epoce
> komunizmu i późniejszych działań wojennych.
Za komunizmu klasztor był zamknięty na patyk, a z zawieruchy wojennej wyszedł w
miarę cało dzięki swojemu położeniu daleko w górach.

>Bardzo podobają mi się architektoniczne detale zewnętrzne.
Są typowe dla świątyń ormiańskich i gruzińskich.

>Klasztor chyba nie jest już czynnym obiektem?
Mnichów już tam chyba nie ma, ale kościół jest czynny i odprawia się w nim
nabożeństwa.


  Gandzasar - kończąc
   kot-peter   01.11.16, 23:19     odpowiedz    
Zabudowania klasztorne i wnętrze katedry.



  Gandzasar - cmentarz
   kot-peter   03.11.16, 00:04     odpowiedz    
Zapomniałam - jeszcze cmentarz!
A potem pojedziemy do drugiego klasztoru.



  Dadiwank
   kot-peter   04.11.16, 00:19     odpowiedz    
Drugi i ostatni karabaski klasztor, który zwiedziłam.
Jest ich dużo, dużo więcej, ale reszta jest bardzo zrujnowana i trudno dostępna.
Trzeba by mieć przewodnika i auto z napędem na cztery koła. Może kiedyś...

Monastyr powstał między IX i XIII wiekiem. Składa się z kilku kościołów i innych
zabudowań.
Na początek widoki ogólne, nieco zamglone.



  Dadiwank 2
   kot-peter   05.11.16, 00:08     odpowiedz    
Link, o którym zapomniałam poprzednio:
en.wikipedia.org/wiki/Dadivank
Główny kościół klasztorny to Surp Dadi, od imienia św. Dadiego, ponoć ucznia św.
Tadeusza Apostoła, który założył tu monastryr już w I wieku n. e. (Dadi założył,
nie Tadeusz.)
Jest jeszcze drugi kościół, dzwonnica i zabudowania klasztorne.
Podczas wojny o Górski Karabach kompleks został zniszczony przez Azerów, często
go odbudowywać w 2004 r. z funduszy ormiańskiego filantropa.

  Dadiwank 3
   kot-peter   05.11.16, 00:10     odpowiedz    
Ciąg dalszy.



  Re: Dadiwank 2
   aseretka-foto5   05.11.16, 19:18     odpowiedz    
Mimo, że opuszczona i zniszczona, to piękna. :)

  Dadiwank 4
   kot-peter   06.11.16, 00:55     odpowiedz    
Wnętrza z nietypowymi dla kościołów ormiańskich freskami.



  Dadiwank 5
   kot-peter   06.11.16, 01:00     odpowiedz    
To, co chyba lubię najbardziej w architekturze tamtej części świata - detale.
Na płaskorzeźbach widzimy niewątpliwie fundatorów klasztoru, ale moje źródła
milczą o tym, kim byli.
Dodatkowo - klasztorne kopuły.



  Re: Dadiwank 5
   aseretka-foto5   06.11.16, 09:36     odpowiedz    
Jak wyczytałam centralny budynek klasztoru, został wzniesiony w roku 1214 przez królową
Arzou z Haterk. Katedra miała być swego rodzaju mauzoleum upamiętniającym miejsce
spoczynku jej męża oraz dwóch synów.
www.atb.am/en/armenia/sights/christ/dadivank/
Możliwe więc, że to oni (mąż i starszy syn?) przedstawieni są na płaskorzeźbie.
A tu link do strony, na której można wirtualnie powiedzać monastyr.
360armenia.com/Dadivank_Monastery

  Re: Dadiwank 5
   kot-peter   12.11.16, 23:57     odpowiedz    
O, dzięki!
W Wiki napomykają coś mętnie o księżnej, która ufundowała kościół ku pamięci
swoich synów.
Zapisałam sobie strony, które podlinkowałaś, może jeszcze mi się przydadzą. :)

  Dadiwank 6
   kot-peter   12.11.16, 22:39     odpowiedz    
Nie ma ormiańskiego klasztoru bez chaczkarów, kamiennych płyt wotywnych w
motywem krzyża.
pl.wikipedia.org/wiki/Chaczkar
W Dadiwanku możemy podziwiać m.in. dwa tzw. chaczkary igiełkowe, wyjątkowo
misternie zdobione.




  Wieś Togh
   kot-peter   14.11.16, 23:19     odpowiedz    
Nie pojechałabym do Togh, bo w żadnym z moich przewodników nie było o tym
miejscu wzmianki. Ale tam właśnie zorganizowano Festiwal Wina, z którego zdjęcia
pokazałam w wątku "Ludzie...".

Okazało się, że dziś to tylko wieś, ale w wiekach XV- XIX Togh było stolicą
czegoś w rodzaju województwa i jest tam co oglądać. Niestety, wspaniałe gmachy
publiczne i prywatne są w ruinie. Po części "ząb czasu", ale pewnie głównie
wojna... Widać jednak próby odbudowy.
Linki dla ciekawych:
en.wikipedia.org/wiki/Tu%C4%9F
en.wikipedia.org/wiki/Melikdoms_of_Karabakh
I na początek zdjęcia ruin.



  Wieś Togh - kościół św. Jana Chrzciela
   kot-peter   14.11.16, 23:25     odpowiedz    
Tzn., co z niego zostało. Wiek XVII - XVIII.

  Wieś Togh - cd.
   kot-peter   14.11.16, 23:30     odpowiedz    
Poprzednio miało być "Chrzciciela". Przepraszam.
I ciąg dalszy ruin oraz rekonstrukcji.



  Re: Wieś Togh
   aseretka   15.11.16, 10:08     odpowiedz    
Jak wyczytałam, w pobliżu Togh znajduje się monastyr Gtichavank. Czy nawiedziłaś go
może?
--
Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

  Re: Wieś Togh
   kot-peter   15.11.16, 11:48     odpowiedz    
aseretka napisała:
> Jak wyczytałam, w pobliżu Togh znajduje się monastyr Gtichavank. Czy nawiedziłaś
> go może?
Chciałam i zamierzałam spytać w Togh o możliwości dojazdu. Ale nawet jeśli
dochodzi tam droga - mogą być tylko szlaki piesze - żaden taksówkarz we wsi
raczej nie byłby w stanie usiąść za kierownicą. Za dobrze się bawili na święcie
wina. :)

  Re: Wieś Togh
   aseretka   15.11.16, 17:19     odpowiedz    
kot-peter napisał(a):
> Chciałam i zamierzałam spytać w Togh o możliwości dojazdu. Ale nawet jeśli
> dochodzi tam droga - mogą być tylko szlaki piesze - żaden taksówkarz we wsi
> raczej nie byłby w stanie usiąść za kierownicą. Za dobrze się bawili na święcie
> wina. :)

Oj tam, oj tam... Oni pewnie przyzwyczajeni do takiej jazdy na podwójnym gazie. :) I nawet
by Cię zawieźli z fasonem nawet po górskim szlaku. :)
--
Dyplomata, to ktoś taki, co dwa razy pomyśli zanim nic nie powie.

  Festiwal Wina - zaproszenie
   kot-peter   16.11.16, 23:26     odpowiedz    
Dosyć tych zabytków! :) Zapraszam na karabaski festiwal wina. W tym roku odbył się
17 września we wsi Togh (chyba właśnie tam odbywa się co roku).
Było co zjeść, do wypić, i na co popatrzeć. Np. na ugniatanie winogron w kadzi
przez piękne kobiety. :) Szkoda, że nie w strojach ludowych.

Aha, te mgły na ostatnie fotce to nie granaty dymne nieprzyjaciół. To grille. :)






  Festiwal Wina - zakupy i pierwszy kieliszeczek
   kot-peter   17.11.16, 23:48     odpowiedz    
Zakupy można było zrobić już przed wejściem na teren festiwalu.
A potem należało sobie strzelić na powitanie tutowkę, słynny ormiański destylat
z morwy, lub inny destylat owocowy, w wersji domowej lub przemysłowej.





  Re: Festiwal Wina - zakupy i pierwszy kieliszecze
   wasaga   18.11.16, 00:12     odpowiedz    
kot-peter napisał(a):

> Zakupy można było zrobić już przed wejściem na teren festiwalu.
> A potem należało sobie strzelić na powitanie tutowkę, słynny ormiański destylat
> z morwy, lub inny destylat owocowy, w wersji domowej lub przemysłowej.
>
I tego Ci nieustająco zazdroszczę. Robiłam ostatnio kolejne podejście pod wina
ormiańskie kupione u nas i znowu był niewypał. One najlepiej smakują w Armenii.

  Re: Festiwal Wina - zakupy i pierwszy kieliszecze
   kot-peter   19.11.16, 00:38     odpowiedz    
wasaga napisała:

> Robiłam ostatnio kolejne podejście pod wina
> ormiańskie kupione u nas i znowu był niewypał. One najlepiej smakują w Armenii.
Nie wiem. Mnie te zakaukaskie wina w ogóle nie pochodzą. Może to "smak nabyty" i
trzeba więcej popróbować, może trzeba się dobrze znać, żeby wiedzieć, co kupić.
Nie kupuję ich już w Polsce, bo też parę razy się nacięłam. Portugalia,
Hiszpania, Nowy Świat, to ogarniam. Bo na winach z Francji i Włoch, które się do
nas importuje, też można się nieźle przejechać.


  Festiwal Wina - wino
   kot-peter   19.11.16, 00:34     odpowiedz    
Było w wersji przemysłowej - tego lano centymetr do szklanego kieliszka. I w
wersji domowej - lane po pełnym plastikowym kubku.
Na większości stoisk były też przekąski, znowu, z przyypadku wina domowego
bardziej obfite.



  Re: Festiwal Wina - wino
   aseretka-foto5   19.11.16, 09:39     odpowiedz    
Zarówno napitki, jak i zakąski prezentują się apetycznie. :)

  Re: Festiwal Wina - wino
   kot-peter   20.11.16, 22:45     odpowiedz    
aseretka-foto5 napisała:
> Zarówno napitki, jak i zakąski prezentują się apetycznie. :)
Teraz będzie coś mnie apetycznego z wyglądu, ale smacznego.


  Festiwal Wina - przekąski gorące 1
   kot-peter   20.11.16, 22:51     odpowiedz    
Tak, wiem, źle to wygląda. :) Ale było bardzo dobre. Kasza z wkładką mięsną
(wieprzową), popularne karabaskie danie. Niestety, nie zapamiętałam nazwy.
A widząc różową kocią mordkę i blond włosy, pan sprzedawca odmówił przyjęcia
pieniędzy.

Nie wiadomo dlaczego gotowano na festiwalu hiszpańską paellę. Nie spróbowałam,
dopiero co wsypano do niej ryż. Ale spodobała mi się mała kuchareczka.



  Festiwal Wina - przekąski gorące 2
   kot-peter   20.11.16, 22:54     odpowiedz    
Nie ma na Zakaukaziu imprezy bez mięs z grilla.

Pan na drugim zdjęciu cieszy się, że go fotografuję. :)

  Hmm
   kot-peter   21.11.16, 23:17     odpowiedz    
Nie wiem, dlaczego przez cały dzień straszył Was ten gar z paciają, skoro
później zamieściłam zdjęcia z mięsami z rusztu.



  Kuchnia Karabachu - zhingalov khats
   kot-peter   21.11.16, 23:30     odpowiedz    
Bystrooka Fotoart wypatrzyła na zdjęciach ze święta wina coś, co wyglądało jak
naleśniki.
To zhingalov khats (jedna z możliwych transkrypcji angielskich) / żingalow hac,
król karabaskiej kuchni, placek z ziołami.

Robi się go z cienko rozwałkowanego ciasta z farszen z tego, co akurat wyrosło
za płotem. :) Ponoć ziół i innej zieleniny ma być 20 rodzajów albo i więcej. W
każdym razie jest ich dużo. Zielsko drobno się kroi i dodaje do niego trochę
oleju, dzięki czemu po upieczeniu - na rozgrzanej blasze - placki nie są suche.
Link z opowieścią, zdjęciami i przepisem, który wydał mi się wiarygodny:
foodperestroika.com/2011/10/13/zhingalov-khats-herb-flatbread-from-karabakh/
I filmik pokazując proces produkcji:
www.youtube.com/watch?v=R-agvUChho0
Na moich zdjęciach żingalow hac ze wsi Vank i z Tough, z festiwalu wina.







  Re: Kuchnia Karabachu - zhingalov khats
   wasaga   22.11.16, 14:07     odpowiedz    
Fajne, aż ślinka mi pociekła.

  Kończąc
   kot-peter   13.12.16, 23:56     odpowiedz    
Dzisiaj przekonałam się, że Karabach naprawdę nie istnieje - w każdym razie, nie
istnieje dla Poczty Polskiej. Żeby wysłać świąteczna kartkę do mojej gospodyni
ze Stepanakertu, musiałam dopisać na kopercie "Armenia". Ta szczęśliwie w
wykazach figurowała.

Nie mam już więcej zdjęć, ale chcę jakoś z sensem ten wątek zamknąć. Podziękować
osobom, które go śledziły i zachęcić wszystkich do wycieczki.

Na pożegnanie, kilka twarzy Karabachu, które pokazałam wcześniej w wątku "Ludzie":
fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,160103443,162434603.html


  Re: Kończąc
   jetlag1   14.12.16, 00:06     odpowiedz    
Z przyjemnością śledziłem Twoja podróż.
Thanks!
--
God bless President-elect Donald J Trump and the Great United States under his leadership.

  Re: Kończąc
   aseretka-foto5   14.12.16, 12:45     odpowiedz    
Szkoda, że już opuszczamy kraj, który nie istnieje. Nie mniej jednak ciekawie było go choć
trochę poznać. :)

  ladnie bylo
   pinkink3   14.12.16, 00:50     odpowiedz    
Jak to dobrze, ze Kot chodzi swoimi, malo uczeszczanymi sciezkami.
I jest (ladnie) pismienny.

Dzieki Kocie.
Miau.


  Dzięki
   kot-peter   14.12.16, 01:00     odpowiedz    
Jet, Pink - przyjemność po mojej stronie.
A w sobotę spróbuję wyprodukować ten placek z zielskiem.

  placek z zielskiem po karabasku
   pinkink3   15.12.16, 03:02     odpowiedz    
kot-peter napisał(a):

> A w sobotę spróbuję wyprodukować ten placek z zielskiem.

Licze na prezentacje w GP. Tam juz teraz wiatr swista ale jak sie cos nowego pokazuje to sie
ludziska ozywiaja.
Ja w kazdym razie bede czuwac.

  Re: ladnie bylo
   wizytkowo   14.12.16, 09:59     odpowiedz    
Tak, to fajnie powiedziane , o Kocie chodzącym własnymi ścieżkami.
Ale myślę, że najładniej jak mogłaś zakończyłaś tę relację - kartką do gospodyni :)
Jeżeli nie jest za późno to pozdrów ją także i od nas.
Czasami warto przekonać się o swoim szczęściu. Chociażby takim, że u nas wojna zakończyła
się 71 lat temu, że możemy podróżować, mamy na to pieniądze, czas, zdrowie i chęci.
Dziękuję Ci Kocie . Dzisiaj w Szczecinie świeci słońce :)

--
wizytkowo = wizytka1 = wizytka-raz-jeszcze

Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd