Naprawdę, mój pies nie nosi imienia diabeł, tylko bardziej swojskie: Benio. Benio jest wspaniałym przyjacielem,
rozumiejacym kazde ludzkie słowo i kazdy gest. Agresywny jest tylko wobec duzych psów. Kiedyś serdecznie
witał wszystko, co sie ruszało, od człowieka po dźdźowincę, z kazdym psem włącznie. Niestety psy nie
lubią "chow chowów". Prawie wszystkie reagują na Benia dość panicznie. Gdy miał rok z kawałkiem, jakieś
wielkie "bydle" przypominajace doga, witane radośnie przez ufnego Benia, chwyciło go bez ostrzeżania za kark,
podniosło do góry i ciepnęło o ziemię. Od tego czasu Benio na widok kazego dużego psa, dostaje furii i z trudem,
można go utrznać na smyczy. Poza tym, jest oazą spokoju, powolności, przyjaźni ufnośc i poczciwości. To
podobno u chow-chow nie jest regułą. Weterynarz Benia, twierdzi, ze jest wyjątkiem ze swoja łagodnością, bo
gdy mają inne chow-chowy na zabiegach, to w przychodni jest stan gotowości bojowej, gdyz nie dają sie
dotknąć, rzucając się na wszystkich. Benio, gdy mu tną ropnie na łapach (a powraca mu to kilka razy w roku)
płacze strasznie ale nigdy nie okazał cienia agresji. Gdzeikolwiek z nim sie pokażę, ludzie zatrzymują się i
mówią "jaki piękny!", "król", "książe!" "wspaniały!", a Benio kroczy dumnie, kulejąc na swoje wieczenie zbolałe
łapy i merdnie każdemu ogonem.