FotoForum
Załóż konto »
Zdjęcia z kluczem: higiena
Bydgoszcz
Dodano: 22.05.2015 Odsłony: 1009
Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę stronę znajomemu

Brak danych exif

zamknij

Bydgoszcz

Autor: fotoart-1

Muzeum Mydła i Historii Brudu

Komentarze (21)
irena2005n 5 lat temu
ale fajne muzeum...
irena2005n 5 lat temu
nie wiedziałam o jego istnieniu....
fotoart-1 5 lat temu
Dużo jest w Polsce różnych ciekawych, małych muzeów smile
Jeśli będziesz kiedyś w Bydgoszczy, polecam odwiedzić każde to miejsce smile
irena2005n 5 lat temu
...i pewnie rację masz...i chętnie odwiedzę każde takie miejsce
irena2005n 5 lat temu
...smile,,
fotoart-1 5 lat temu
Ups, przejęzyczyłam się we wcześniejszym komentarzu. Powinno być: ...także to
miejsce.
kiks4 3 lata temu
Dopiero teraz przypadkiem natrafiłem na to zdjęcie. To bardzo interesujące- bo
ja jako młody człowiek zaczynałem swoją karierę zawodową jako gotowacz mydła. Na
stażu w małej fabryczce.
Czy to muzeum w Bydgoszczy jeszcze istnieje?
fotoart-1 3 lata temu
Oczywiście, że istnieje i ma się bardzo dobrze smile Co roku zgarnia prestiżowe
nagrody.
Info: muzeummydla.pl


Nie słyszałam nigdy o fachu gotowacza mydła.
kiks44 3 lata temu
Mydło przez stulecia a może nawet tysiąclecia było gotowane tak jak gotuje się
zupę- tylko składniki są nieco inne. Jeden skłądnik to tłuszcz- zwierzęcy lub
roślinny względnie (najczęściej) ich mieszanina oraz ług sodowy czyli
wodorotlenek sodu ( NaOH).
No i garnek jest też większy - od kilkuset litrów do kilkudziesięciu tysięcy
litrów. Do ugotowanego w ten sposób mydła dodaje się na koniec sól kuchenną
(NaCl) która powoduje, że czyste mydło wypływa na powierzchnię- jak śmietana na
mleku. Brudy z tłuszczu oraz gliceryna powstająca podczas zmydlania tłuszczów
pozostaje w roztworze pod mydlanym kożuchem. I już po trzech dniach można
ciągle jeszcze gorący i płynny kożuch "zebrać czyli wypompować,wysuszy i
ochłodzić. Wystarczy jeszcze dodać kompozycję zapachową, barwnik i parę innych
dodatków, przepuścić parę razy przez ogromną maszynkę do mięsa a wychodzącą
kiełbaskę pokroić i wysztancować.
No i teraz możesz sama spróbować w domu tej produkcji.
Moi rodzicie w latach okupacji, gdy brakowało mydła- gotowali je w domu tak jak
i wszyscy sąsiedzi wokół.
kiks44 3 lata temu
Dodam, że obecnie ten sposób jest rzadko stosowany, częściej korzysta się ze
zmyślnej aparatury, do której w sposób ciągły pompowany jest tłuszcz i ług a
komputer steruje całym procesem. Z drugiego końca aparatury wypływa gotowe
mydło. Tego jednak w domu nie da się zrobić- pozostaje garnek.
fotoart-1 3 lata temu
Dziękuję za obszerne wyjaśnienia smile

W tym muzeum sama zrobiłam mydło glicerynowe. Technologia była nieskomplikowana.
fotoforum.gazeta.pl/uk/myd%25B3o,fotoart-1.html
kiks44 3 lata temu
Jak mówi stare porzekadło: nie święci garnki lepią...
Kiedyś biedni ludzie musie sami umieć robić wszystkie potrzebne im do życia rzeczy.
Dzisiaj kupujemy wszystko gotowe, oryginalne, prosto z Chin...
Wolę nie myśleć, z jakiego tłuszczu Chińczycy robią mydło.
fotoart-1 3 lata temu
Czasy się zmieniły... 50 lat temu Polacy nie jadali bananów i awokado, 20 lat
temu mało kogo było stać na sushi i ośmiorniczki.
Ja nie kupuję chińskich wyrobów.
4elza 3 lata temu
Istnieją dowody, że to Babilończycy pierwsi opanowali sztukę wytwarzania mydła ok. 2800 lat p.n.e.
a więc nie stulecia a jednak tysiące Kiksu.
Jedna z legend mówi, że produkcja zaczęła się od Góry Sapo, na której składano zwierzęta w ofierze,
a pozostałości tych szczątków, m. in. tłuszcze, wraz z popiołem i deszczem spływały do Tybru,
przy której to rzece chłopki robiły pranie.
Zauważyły, że powstajace w ten sposób substancje sprzyjają czystości i łatwości prania,
postanowiły więc ten fakt wykorzystać.
Dzisiaj większość mydeł jest nimi tylko z nazwy,
bo pod względem składu są zdecydowanie bliższe proszkom do prania.
kiks44 3 lata temu
Po łacinie "mydło" to właśnie "sapo". No i poleciało - u Francuzów "savon" a
Angole jeszcze bardziej przekręcili- bo dalej było do Rzymu- więc wyszło "soap".
Być może i niemieckie "seife" z tego samego rdzenia się bierze. Włoskie "sapone"
nie budzi wątpliwości. Natomiast chińskie "肥皂" - zdecydowanie nie pochodzi z
tego kręgu językowego. Mieli swoją górę i swoje ołtarze ofiarne. smile smile
Tłuszczem i popiół drzewny to wielce prawdopodobna geneza mydła. Popiół
powstający po spaleniu- czyli silnie alkaliczny węglan potasu. Z tłuszczem na
gorąco bez problemu tworzy sole potasowe kwasów tłuszczowych- czyli mydła
potasowe. Dziś mydła potasowe są produkowane wyjątkowo- głównie jako mydła do
golenia- bo dają intensywna i trwałą pianę. Mydła handlowe- to mydła sodowe. O
ile są mydłami- bo rzeczywiście są w handlu mydła nie będące mydłami- np mydło
Dove. Zawiera delikatne detergenty i jest dla skóry bardziej przyjazne. Każde
mydło "mydlane" zawiera trochę wolnego NaOH. Silnie alkaliczny wodorotlenek sodu
zmienia naturalne pH skóry wynoszące około 5,6. Zdrowa skóra ma odczyn lekko
kwaśny, co chroni ją przed bakteriami.
Mydło ten płaszcz ochronny usuwa sad
kiks44 3 lata temu
Jako znany gaduła - nie mogę się oprzeć pokusie - więc jeszcze tylko dwa słowa.
Dzieciństwo spędzałem w Małopolsce nad rzeką Wisłok. W naszej okolicy rzeka
płynęła korytem wyżłobionym w piaskowcowym podłożu. A piaskowiec- to skała
osadowa, niekiedy jest jak tort- zbudowany jest z rożnych warstw osadów
odkładających się w pradawnym morzu. Więc pomiędzy wartwami skały znajdowaliśmy
także warstwy niebieskawego iłu- czyli mazistej gliny. Kąpiąc się w rzecze
wyszukiwaliśmy miejsc zawierających ten ił, wygrzebywaliśmy go i smarując nio
ciało- myliśmy się. To była powszechna praktyka- dorośli także tak się myli.
Nazywano ten ił-" kacze mydło".
Pisząc te słowa- zajrzałem jeszcze do Googla- jest trochę o kaczym mydle:
www.reconnet.pl/printview.php?t=752&start=0
kiks44 3 lata temu
No dobrze- skoro prosicie smile to jeszcze dwa słowa:
wspomniałem wcześniej, że swoją drogę zawodowa zaczynałem od stażu na stanowisku
gotowacza mydła w małe fabryczce założonej w międzywojniu. Fabryczka produkowała
mydło także w czasie okupacji. Ale że tłuszcze wtedy to był towar deficytowy-
więc Niemcy- mistrzowie ersatzu- produkowali mydło z dużym dodatkiem kaolinu-
czyli glinki służącej do wyrobu porcelany. Kaolin- to szlachetniejsza forma
"kaczego mydła".
Ale uciekając w 1945 . podpalili fabrykę. A że w fabryce mydła zawsze są
tłuszcze- więc miało się co palić.
Odbudowana po pożarze fabryka nadal produkowała mydło. W trakcie mojej pracy
tamże była prowadzona modernizacja, coś tam obudowywano i w związku z tym
wykopano doły pod fundamenty. Wraz z ziemią z wykopów zaczęły się pokazywać
białe, porcelanowe kostki.
To było to niemieckie mydło z gliną kaolinową, wypalone w ogniu pożaru na porcelanę!
Nie wiem jak ale zachowało się w internecie zdjęcie tego glinianego mydła-
nazywało się RIF:
www.kuriergalicyjski.com/images/2011/NIEZWYKLE_HISTORIE/uy_rif_A.jpg
fotoart-1 3 lata temu
Bardzo dużo ciekawych rzeczy dowiedziałam się smile
Dzięki za linki.
kiks44 3 lata temu
Jeśli byś była w muzeum mydła jeszcze raz to zapytaj, czy słyszeli o kaczym
mydle. W Małopolsce to rzecz powszechnie znana, tu raczej nie...
fotoart-1 3 lata temu
Jeśli będę przechodzić obok tego muzeum, to wstąpię i zapytam smile
kiks44 3 lata temu
smile
Dodaj komentarz
Aby komentować musisz być zalogowany załóż konto »
Najczęściej oglądane zdjęcia
Najczęściej komentowane zdjêcia

Pozostałe zdjęcia

«
  • Bydgoszcz
  • Praga sprzątaj po swoim psie
  • Jak należy korzystać z kociej toalety, czyli co robić, by było czysto i schludnie; instrukcja zbyteczna.
»
3832058
Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd