FotoForum
Załóż konto »
Władysławowo
Dodano: 05.08.2018 Odsłony: 94
Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę stronę znajomemu

Brak danych exif

zamknij

Władysławowo

Autor: fotoart1

Z dedykacją dla Kota rudzielec napotkany w ogrodzie Hallerówki :)

Komentarze (11)
kot_pettter 8 dni temu
Dziękuję za dedykację, uwielbiam rudasy.
fotoart-1 8 dni temu
To dobrze smile Ja najbardziej lubię czarne, a potem rudzielce.
kot_pettter 8 dni temu
"Kot czarny, los marny" - tak mówił Wichura z "Pancernych". smile
Bzdura oczywiście. Czarnego brytyjczyka z miodowymi oczami chciałabym mieć...
fotoart-1 8 dni temu
Nie wierzę w przesądy. Pod koniec szkoły podstawowej miałam czarną kotkę z
białym krawatem i białymi rękawiczkami. Nazywała się Łapka. Moja teściowa ma
zupełnie czarnego kota o imieniu Krecik.
Brytyjczyki też mi się ogromnie podobają. Widziałam tylko popielate.
Od dwóch lat zastanawiam się nad kupnem lub przygarnięciem kota, ale boję się
zmian wynikających z faktu posiadania nowego domownika. Nie wiem, czy fizycznie
dałabym radę opiekować się kotem tym bardziej, że nie mam samochodu. W zeszłym
roku poczytałam sporo poradników na necie i szczerze powiedziawszy zniechęciły
mnie. Jeśli zdecyduję się kiedyś, to wolałabym dorosłego, ale rasowy odchowany
jest trudno dostępny i pewnie kosztuje fortunę.
kot_pettter 7 dni temu
Myślę, że rasowy odchowany może być tańszy od małego, bo większość osób woli
młode, i hodowca spuści z ceny, żeby go tylko sprzedać. Można też trafić na koty
rasowe w schronisku.
Samochód rzeczywiście się przydaje, chyba że masz weterynarza pod domem. Ale są
już chyba kocie transportery na kółkach, które ciągnie się jak walizkę. Albo
można postawić transporter na wózeczku z IKEI. Sytuację masz o tyle dobrą, że
zbyt często nie wyjeżdżacie. I masz rodziców, którzy ewentualnie zajmą się
"wnuczkiem".
fotoart1 7 dni temu
Dziękuję za cenne porady smile
Moi sąsiedzi mają rasowego kota. Widziałam go raz w życiu. Nigdy nie wypuszczają
go na dwór, a gdy wyjeżdżają, to przychodzi i dogląda go osoba z rodziny.
Wiem, że koty nie lubią zmiany otoczenia. Moja koleżanka dostała kota od
znajomych. Bardzo długo przyzwyczajał się do nowego lokum. Gdy koleżanka
wyjeżdża, to prosi kogoś o doglądanie kota.
A Ty swojego zostawiasz samego w mieszkaniu czy oddajesz pod opiekę?
kot_pettter 6 dni temu
Zawsze ktoś wprowadza się do moich kotów. Najpierw byli to moi znajomi, którzy
jeszcze mieszkali z rodzicami, kiedy ja byłam już na swoim. Teraz są to dorosłe
dzieci znajomych. Korzyść obopólna - koty są zaopiekowane, a opiekunowie uczą
się, jak to jest mieszkać samemu, i odkrywają, że śmiecie nie wynoszą się same,
lodówka nie zapełnia się w cudowny sposób itd. smile Poza tym z dwóch moich cat
sitterów jeden ożenił się z dziewczyną, która do niego wpadała, a drugi wynajął
ze swoją mieszkanie. Moje koty ich wyswatały. smile
fotoart1 5 dni temu
Ciekawa historia smile
Nie wiem, czy do mojego ewentualnego kota, ktoś z rodziny chciałby zaglądać
codziennie. Może siostra, ale chyba nie byłby to ekstra-przyjemny obowiązek. Moi
rodzice nie lubią kotów sad Nie poprosiłabym ich o taką przysługę. Jak chodzi o
teściową, to ma słabe zdrowie i w czasie upałów nie powinna i nie chce wychodzić
z domu.
kot_pettter 4 dni temu
To rzeczywiście masz trudną sytuację.
Z moimi kotami mieszkał też czasem mój śp. Tata. A brytyjczyki jako rasa (i
persy też) mają coś nie tak z kanalikami łzowymi, więc często robią im się
śpiochy w oczach i paskudztwa w nosie. Kiedy prosiłam Tatę, żeby je wycierał,
żartował: "I co mi przyszło na starość - wycierać nosy kotom. Żebyś ty dzieci
miała!".
fotoart-1 4 dni temu
Zabawna sytuacja big_grin wink

Czy umiałabyś powiedzieć, która rasa jest najmniej problematyczna?

Gdy planowałam przygarnąć kota ze schroniska, to myślałam o tym, że podczas
mojego wyjazdu mógłby zamieszkać u teściowej. Ona bardzo lubi koty i zawsze
miała minimum jednego. Tylko nie wiem, czy taki "niechciany", schroniskowy kotek
nie straciłby zdrowia lub życia po zmianie lokum.
Jakiś czas temu czytałam wywiad z dyrektorką bydgoskiego schroniska.
Powiedziała, że nie przekazują zwierząt byle komu i robią wywiad środowiskowy.
Normalnie jak MOPS! wink
kot_pettter 3 dni temu
Dobrze, że robią taki wywiad. Kiedy ja kupowałam moje koty z hodowli, też
musiałam się "spowiadać". Przynajmniej w części eliminuje to osoby, dla których
wzięcie zwierzaka do domu jest nieprzemyślanym impulsem.

Co do tego, która rasa jest najmniej problematyczna. Trudno powiedzieć, bo koty
są różne, tak samo jak ludzie.
Zasadniczo polecam brytyjczyki jako koty bardzo spokojne, przyjazne i milusie
jak pluszowe misie. Ale mówi się o nich, że nigdzie się nie wspinają. Mój Duszek
rzeczywiście jest "niskopienny", boi się wskoczyć nawet na kuchenną szafkę. Ale
Puszka, zwłaszcza gdy był młodszy, musiałam ściągać z samej góry siatkowych
drzwi balkonu, łaził po regale i zrzucał z niego książki.
Persy trzeba często czesać i są imho nudne jak flaki z olejem. Koty norweskie
leśne i koty syberyjskie potrzebują przestrzeni. Są piękne, ale nie brałabym ich
do domu.
Poza tym koty z hodowli są często "przerasowane" - chów wsobny, za mało samców
rozpłodowych i świeżej krwi, trzeba się liczyć z chorobami dziedzicznymi.
Wzięcie dachowca ze schroniska nie jest w związku z tym złym pomysłem. Idźcie,
zobaczcie, może się w którymś po prostu zakochacie? Imho lepszy będzie kot niż
kotka. Kotki są bardziej humorzaste i trudniejszy jest zabieg ich sterylizacji.

Co do pobytu kotów u teściowej. Owszem, koty nie lubią zmiany miejsca, ale mogą
się przyzwyczaić. Na pewno nie ma sensu wywozić ich gdzieś na trzy dni - niech
wtedy wpada do domu sąsiadka - ale na dwa tygodnie już tak, zwłaszcza jeśli
zawsze będzie to jedno miejsce. Moja przyjaciółka ma kilka kotów i dwa domy.
Jeden w Niemczech, drugi we Włoszech. Po drodze w samochodzie jest jeden wielki
miauk, ale na miejscu już drugiego dnia całe towarzystwo czuje się jak u siebie.
A jeśli teściowa zapozna się z kotem już u Ciebie, obu stronom będzie po
przeprowadzce łatwiej.
I jeszcze - najlepiej od razu wziąć dwa koty: jeden kłopot, podwójna
przyjemność. I nie nudzą się, kiedy zostaja same.

Jeśli rzeczywiście weźmiecie kota, nie pozywaj mnie do sądu, gdybym w czymś nie
miała racji. smile Jak napisałam - z kotami jak z ludźmi, każdy jest inny.
Dodaj komentarz
Aby komentować musisz być zalogowany załóż konto »
Najczęściej oglądane zdjęcia
Najczęściej komentowane zdjęcia

Pozostałe zdjęcia

«
  • Chełmno
  • zielone oczy
  • Stała, patrzyła i
»
4138875
Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd