FotoForum
Załóż konto »
Zdjęcia z kluczem: serduszko
Tleń
Dodano: 24.08.2020 Odsłony: 186
Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę stronę znajomemu

Brak danych exif

zamknij

Tleń

Autor: fotoart-1

Odpoczynek w cieniu

Komentarze (9)
kot_pettter 2 miesiące temu
Kordelia jest niesamowita, że toleruje tę uprzęż i smycz. To Twoja zasługa, że przyzwyczajasz do nich kotkę od małego.
Czekam na więcej zdjęć i opowieści.
fotoart-1 2 miesiące temu
"Tolerowanie" to dobre określenie. Wolałaby spacerować na dworze bez szelek. Gdy wychodziłam z nią w lipcu na balkon, to zawsze ubierałam jej szelki. Były dni, że po chwili wracała do pokoju i miauczała, żeby zdjąć szelki, a potem stała pod drzwiami balkonowymi i chciała wyjść ponownie, ale bez skrępowania. W sierpniu już od g.8 siedziałam z nią na balkonie oraz wieczorami do g.22. Często nie miała szelek, ale byłam tuż obok niej. Na szczęście nie próbowała wyjść przez balustradę i nie skakała zbyt wysoko za muchami. Od 11 sierpnia mamy zamontowaną na balkonie siatkę. Kordelia zyskała nowy "pokoik" i swobodę. Jak były upały, to prawie całe popołudnia spała w cieniu na fotelu balkonowym.
kot_pettter 2 miesiące temu
Super, że macie już siatkę. Ja się właśnie przymierzam do kupna i zamontowania czegoś między prętami balustrady balonu. Siatki nie chcę, moje koty są za stare (12 lat), żeby tak wysoko skakać. Tzn. tak myślę.
fotoart-1 2 miesiące temu
Montaż odbył się sprawnie i bez nerwów. Montażysta okazał się bardzo sympatyczny i rozmowny. Pochwalił się, że niedawno dostał 2 kocięta, więc mieliśmy wspólny temat. smile Beżowa siatka PE 1,5mm na aluminiowym stelażu wygląda dobrze z pokoju oraz z podwórka. Nie rzuca się mocno w oczy. Tylko pierwszego dnia czułam się jak w klatce zoologicznej. wink Jesteśmy razem z Kordelią bardzo zadowoleni. Wystawiliśmy dla niej na balkon drapak-drzewko o wysokości 150cm. Dotychczas nie tykała siatki i tylko raz próbowała wejść na balustradę, ale straciła równowagę i wycofała się na półkę drapaka.
Gdy 15 marca hodowca przywiózł nam Kordelię, to pokazałam mu balkon. Powiedział wtedy, że kotka nie będzie skakać powyżej balustrady i wystarczy zasłonić prześwity między szklanymi panelami. Zdecydowaliśmy się na profesjonalną siatkę do samego sufitu, ponieważ Kordelia uwielbia latać za muchami. Kila razy podskoczyła z parapetu na całą wysokość okna.
Dzisiaj wieczorem wzdłuż balkonu leciał gołąb grzywacz, a Kordelia biegła za nim sprintem. Zatrzymała się przy siatce i jeszcze długo wodziła wzrokiem za poruszającym się obiektem.
sloneczko-to-ja 2 miesiące temu
Moja kotka o imieniu Myszka uwielbiała skakać na barierkę balkonu. a było to na V piętrze. Więc obawiając się o to,
że spadnie, zamontowałam siatkę. Zanim siatka została przymocowana listwami do boków loggii, kotka wcisnęła się
za nią, by pospacerować po barierce. A że było za wąsko, niestety spadła. Znalazłam ją pod balkonem siedzącą na
łapkach i nieruszającą się. Nic się jej nie stało oprócz szoku i pewnie potłuczenia. Po wizycie u weterynarza
siedziałyśmy cały dzień na kanapie, ja płakałam, a ona bała się poruszyć. Potem siatka służyła jej do małpich
wyskoków przy polowaniu na muchy i przelatujące ptaki.
fotoart-1 2 miesiące temu
Czytałam na necie, że niektóre koty lubią łazić po siatce.
Siatkę mam zawieszoną na zewnątrz balustrady. Mam nadzieję, że moja kotka nie zdecyduje się na "akrobacje cyrkowe". Na szczęście nigdy nie próbowała wdrapywać się na firany i zasłony w mieszkaniu.
sloneczko-to-ja 2 miesiące temu
Myszka nigdy nie wdrapywała się na firany i zasłony, ale w rzucaniu się na siatkę w ramach polowania na różne
obiekty latające miała duże upodobanie.
4elza 2 miesiące temu
Niestety nie znam się na kocich obyczajachwink
ale myślę, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia.
To, że toleruje to ok, dzięki temu jest bezpieczniejsza, skoro nie można jej ofiarować wolności,
to niech ma chociaż substytut.
Znam koty, które przez całe swoje życie nie opuściły czterech ścian, czy są szczęśliwe - nie wiem.
Natomiast z całą pewnością mogę stwierdzić, że Ania daje swemu kotu miłość, a to do szczęścia wystarczy smile
fotoart-1 2 miesiące temu
Słoneczko-to-ja, taka scena musiała wyglądać niesamowicie! smile

Elzo, koty nie rozumieją pojęcia "wolności". Żyją w taki sposób, jak zostały nauczone przez człowieka i przyzwyczajone od maleńkości. Koty uwielbiają stabilizację. Czy wiesz, że poprawna nazwa tzw. dachowca to kot domowy? pl.wikipedia.org/wiki/Kot_domowy W żadnym wypadku nie jest to kot dziki jak żbik czy ryś.

Dla mnie najgorszą sytuacją byłoby, gdyby w plenerze moja kotka spanikowała, wyślizgnęła się z uprzęży i uciekła w takie miejsce, z którego sama nie mogłaby wyjść. Jeśli nie udałoby mi się jej odnaleźć, to jestem pewna, że pękłoby mi serce z rozpaczy! crying Na samą myśl o tym dopada mnie okropne przerażenie...
Na temat wspaniałej kociej wolności możesz poczytać tutaj: adopcja.canis.org.pl/czy-kot-na-dworze-jest-szczesliwszy
oraz tu: www.facebook.com/kociaki.i.psiaki.adopciaki/posts/1902150733368206

Polecam też mądry artykuł behawiorystki i blogerki, z którą mam kontakt na FB i uczestniczę w jej arcy-ciekawych webinarach. blog.kocibehawioryzm.pl/2018/04/11/czy-kazdy-kot-potrzebuje-wolnosci



Kilka m-cy temu niedaleko mojego bloku widziałam na skraju chodnika leżącego, martwego kota. Zapewne został potrącony przez pędzący samochód. sad Przy mojej ulicy w domu komunalnym mieszkał czarno-biały kot. Razem z mężem nazywaliśmy go "hitlerem", bo miał podobny wąsik pod nosem. Często wylegiwał się na parapecie okiennym albo w ogródku. W zeszłym kilka razy go fotografowałam. Ostatni raz widziałam go w listopadzie. Może rozjechał go samochód albo otruł się lub - co najgorsze - mógł dopaść go jakiś zwyrodnialec i zakatrupił na śmierć, a filmik z "niesamowitej akcji" opublikował na Instagram. Wiem, że można tam obejrzeć tego typu bestialstwa.
Jeszcze jedna smutna historia miała miejsce w piękny czerwcowy poranek. Na ogrodzonym parkingu przyblokowym obok wiaty śmietnikowej znalazłam martwego kota w kałuży krwi. Nad ranem pewnie siedział lub wbiegł pod samochód i został zmiażdżony przez nieuwagę kierowcy. Gdy wróciłam z przychodni rehabilitacyjnej kałuża krwi była zasypana piaskiem, a kot zniknął. Na drugi dzień przeżyłam totalny szok, bo kot leżał ogonem do góry w pojemniku na odpady zielone. Napisałam maila do firmy zajmującej się odbiorem odpadów. Zapewnili mnie, że w krótkim czasie zabiorą kocie zwłoki. Nigdy więcej nie odważyłam się otworzyć brązowego pojemnika.

Jeszcze na podsumowanie tematu:
Mieszko Eichelberger - behawiorysta i przeciwnik wypuszczania kotów bez nadzoru: kocie-porady.pl/por/kot-wychodzacy-pytanie-klienta
kocie-porady.pl/inf/kot-wychodzacy-historia-magdy-kotki-frei
omahkatayo.pl/wypuszczanie_kota.htm
Dodaj komentarz
Aby komentować musisz być zalogowany załóż konto »
Najczęściej oglądane zdjęcia
Najczęściej komentowane zdjêcia

Pozostałe zdjęcia

«
  • Kotek
  • Kotek
  • Kotek
»
4215631
Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd