FotoForum
Załóż konto »

Gry Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane

Poleć tą wypowiedź znajomemu

  Recenzja Lost Ruins
   garibaldi12   15.06.21, 10:41     odpowiedz    
Gracz wciela się tutaj w młodą dziewczynę, która nagle budzi się w zupełnie nieznanym dla
siebie miejscu. Nie pamięta ona, jak się tutaj znalazła ani kim jest. Bezimienna heroina, chcąc
odzyskać pamięć, nie ma wyjścia i musi przemierzyć ten niezbyt przyjaźnie wyglądający świat
w poszukiwaniu prawdy o sobie. Cała historia jest tutaj opowiadana przez odnajdywanie
przeróżnych notatek/dzienników oraz interakcje z napotykanymi postaciami. Rozmowy
pozwalają na lepsze zrozumienie otaczającego nas świata, z kolei słowo pisane buduje całą
jego otoczkę, która może być zabawna, przerażająca lub mocno emocjonalna (zależnie od
tego, kto pozostawił dany dziennik/notatkę). Fabularnie tytuł prezentuje więc całkiem
poprawny poziom, nie jest to jednak historia, którą można byłoby nazwać „niesamowitą”. Jest
to raczej treść, która dobrze została dopasowana do samej rozgrywki, jednak dość szybko się
o niej zapomni po zakończeniu zabawy.

Rozgrywka jest tutaj połączeniem platformówki i klasycznego hack’n slasha. Zadaniem gracza
jest pokonywanie kolejnych korytarzy wielkiego labiryntu, eksterminacja pojawiających się
przeciwników i zmierzenie się z kolejnymi bossami. Walka prowadzona może być tutaj za
pomocą klasycznego oręża (miecze, łuki, sztylety itp.) lub dość zróżnicowanej magii. Na
późniejszym etapie zabawy nie obejdzie się bez umiejętnego łączenia obu form walki, w celu
szybszego i efektywniejszego pokonywania oponentów.

Dość istotną rolę w samej rozgrywce i walce pełnią również zróżnicowane lokacje. Zależności
od danego otoczenia walka może być zupełnie inna i należy nie tylko wykorzystywać atuty
lokacji, co pamiętać o pewnych podstawowych zasadach fizyki. Stanie w łatwopalnym oleju i
używanie magii ognia to nie jest zbyt dobry pomysł, tak jak na przykład korzystanie z zaklęcia
błyskawic stojąc po pas w wodzie. Oczywiście tego typu akcje można, a nawet trzeba
wykorzystywać na swoją korzyść. Umiejętne opanowanie środowiska gry to tutaj co najmniej
połowa sukcesu. Co i tak nie uchroni gracza przez liczną śmiercią (nawet na najniższych
poziomach trudności).

Spora ilość zgonów wiąże się tutaj niestety nie tylko z wymagającymi przeciwnikami, ale
również pewnymi niedociągnięciami samej gry. Młoda bohaterka reaguje na polecenia gracza z
pewnym opóźnieniem. Dotyczy to zarówno samej walki (np. machanie mieczem czy
korzystanie z zaklęć), jak i niektórych fragmentów platformowych. Na całe szczęście na
niższym poziomie trudności dość dobrze rozlokowano postumenty zapisujące zabawę i leczące
bohaterkę. Nie zmienia to jednak faktu, że tytuł w kilku momentach rozgrywki potrafi być
frustrujący, a do sposobu walki trzeba jakoś przywyknąć. Pewne problemy można mieć
również z samymi bossami, którzy niekiedy nie dają graczowi żadnej nawet najmniejszej
szansy na obronę. Dużo zależy tutaj od szczęścia, bo jedna walka z bossem może sprawiać
nam nieziemską trudność (ze względu na jego zdolności), a np. podczas powtarzania potyczki
nie będzie on stanowił żadnego wyzwania. Ponarzekać muszę również na system zbierania
przedmiotów, które w przeciwieństwie do złota nie podnoszą się automatycznie. Nie zawsze są
one dobrze widoczne na podłożu i niekiedy można przegapić coś „ciekawego”. Można się tutaj
również „zaciąć” i nie bardzo wiedzieć gdzie teraz się udać (mapa nie zawsze dobrze pokazuje
wszystkie możliwe przejścia).

Cały tekst na:

popkulturowykociolek.pl/recenzja-gry-lost-ruins/

Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd