FotoForum
Załóż konto »

Gry Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane

Poleć tą wypowiedź znajomemu

  Recenzja Rise Eterna
   garibaldi12   20.06.21, 11:04     odpowiedz    
Tłem historycznym dla wydarzeń przedstawionych w grze, jest upadek niegdyś bogatego i
spokojnego królestwa, które zostało najechane przez sąsiada. Od tego momentu mieszkańcy
tego zakątka świata, mogli zapomnieć o bezpiecznym i szczęśliwym życiu. Zagrożenie dla wsi i
miasteczek stanowił zarówno okupant, jak i różnego rodzaju bandy zajmujące się grabieniem i
mordowaniem. Do jednej z nich należy Natheal, który po upadku królestwa nie mógł znaleźć
dla siebie odpowiedniego miejsca. Wszystko w jego życiu się jednak zmienia wraz z napaścią
na jedną z wiosek. To właśnie wtedy spotyka on ocalałą z pogromu dziewczynę, która z
pewnością nie jest zwykłą nastolatką. Od tego momentu on i Lua stają się jedną drużyną,
której zadaniem jest odkrycie sekretów przeszłości młodej bohaterki. Oczywiście nie zabraknie
tutaj również motywu zemsty i ratowania królestwa. W miarę postępów przygody drużyna
powiększa się o nowych bohaterów (w sumie 14 postaci), stając się coraz to potężniejsza.
Fabularną stronę gry można uznać za co najwyżej poprawną. Twórcy postawili na sprawdzone
rozwiązania, nie siląc się zbytnio na większą innowacyjność scenariusza. Nie oznacza to
jednak, że gra nie posiada swoich zalet. Na pewno można do nich zaliczyć całkiem przyjemnie
rozwijającą się intrygę, która w kilku momentach potrafi zaskoczyć gracza. Gdyby tylko
mocniej ją rozbudowano, mogłoby to wpłynąć zbawiennie na samą historię. Jeśli chodzi o
wady, to na pewno przysłowiową łyżeczką dziegciu są tutaj pewne kuriozalne elementy
opowieści. Doskonałym przykładem tego może być zachowanie głównej bohaterki, która w
jednej chwili przeżywa śmierć mieszkańców wioski, w której żyła (co jest zrozumiałe), jednak
chwilę później nie przeszkadza jej to w eksterminacji wieśniaków z innego miejsca. Logiki w
tych poczynaniach naprawdę trudno jest się doszukać.
Tak jak zostało to już wspomniane, kierowana przez gracza drużyna może składać się z
czternastu postaci. Jest to liczba dość imponująca jak na skalę projektu. Sami bohaterowie są
dość dobrze rozpisani, każdy z nich ma za sobą jakąś konkretną przeszłość, która zostaje
odkrywana w dialogach pomiędzy poszczególnymi walkami. Relacje zachodzące pomiędzy
członkami drużyny są ciekawe i dobrze przygotowane. Są one również dość różnorodne,
często nacechowane pewną dawką emocjonalności, która wraz z postępami w grze może się
zmieniać. Na pewno mocno wyróżniającymi się bohaterami na tle innych są wspomniani już
Natheal i Lua. Najbardziej błyszczy jednak nastolatka, posiadaczka bardzo wybuchowego
charakteru, która nie szczędzi innym mocnych i kąśliwych uwag. Można byłoby tutaj jednak
pokusić się o odrobinę mniejszą ilość postaci i jeszcze mocniejsze rozbudowanie zachodzących
pomiędzy nimi relacji.
Główna oś rozgrywki Rise Eterna opiera się tutaj na serii bitew, które odkrywają przed
graczem zawiłości fabularne. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby cofać się do już rozegranych
scenariuszy, odkrywając tym samym nowe postacie czy zdobywając potrzebne surowce. Mapy
bitew prezentują dość różnorodne ukształtowanie terenu, na którym zostali umieszczeni liczni
przeciwnicy, budynki, miejsca do zbierania surowców czy skrzynie, którymi warto się
zainteresować. Do naszej dyspozycji jest oddana drużyna sześciu bohaterów, którzy poruszają
się w systemie turowym. Same starcia pokazywane są na osobnym ekranie. Wyraźnie widać
więc tutaj czerpanie inspiracji ze wspomnianej już serii Fire Emblem.
Twórcy obok standardowej „taktycznej” walki postanowili zaimplementować w swoim dziele
również crafting. Jest on oczywiście dość mocno uproszczony, ale i tak stanowi ciekawy aspekt
zabawy. Nie znajdziemy tutaj sklepu, w którym można byłoby nabyć potrzebne eliksiry, czy
inne przydatne podczas bitew przedmioty. Wszystko należy odnaleźć samemu lub stworzyć.
Na mapach potyczek, pojawiają się miejsce do pozyskiwania zasobów. Wymusza to
planowanie przemieszczania się po mapie, tak aby postarać się zebrać jak najwięcej towaru.
Niektóre skrzynie czy drzwi, będą wymagały również klucza, co sprawia, że do walki należy się
odpowiednio przygotować i wyposażyć postacie w potrzebne „rzeczy”.
Bardzo ciekawie prezentuje się tutaj rozwój postaci. Zrezygnowano ze standardowego
rozdawania punktów na rzecz kryształów zwiększających poszczególne parametry bohatera.
Ilość miejsca na ich umieszczenie jest ograniczona, na dodatek większość z nich ma swoje
plusy i minusy (dodaje punkty do jednego parametru, z innego zaś odejmuje, np. plus 19
zdrowia i minus 4 zręczności). Można je dowolnie zmieniać, tym samym tworząc bohatera
takiego, jakim chcemy, aby był.
Jedną z najpoważniejszych i najbardziej wpływających na przyjemność płynącą z rozgrywki
wad Rise Eterna jest jej poziom trudności. Gra od samego początku do samego końca jest
przesadnie łatwa. Żadna z walk dla kogoś, kto miał kiedykolwiek, chociaż mały kontakt z
gatunkiem taktycznych RPG-ów, nie powinna stanowić wyzwania. Zasadniczo nie można tutaj
przegrać. Większość bitew wymusza na graczu „przeżycie” dwójki bohaterów (Natheal i Lua).
Porażka nie oznacza jednak końca zabawy, bo potyczkę można powtarzać bezkońca. Nie ma
tutaj również „permanent death”, więc jeśli nawet podczas walki zginie nam jakiś członek
drużyny, to po jej zakończeniu zostaje on automatycznie wskrzeszony.

Cała recenzja na:

popkulturowykociolek.pl/recenzja-gry-rise-eterna/


Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd