FotoForum
Załóż konto »
Obiad - prywatne schronisko Cyrla nad Rytrem, Beskid Sądecki
Dodano: 20.07.2021 Odsłony: 113
Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę stronę znajomemu

Brak danych exif

zamknij

Obiad - prywatne schronisko Cyrla nad Rytrem, Beskid Sądecki

Autor: adam.eu

Gulasz barani. Dzięki zjedzeniu tego obiadu zaoszczędziliśmy na kolacji i na śniadaniu w następnym dniu. Ale z powodu przejedzenia byliśmy zmuszeni nocować w tym sympatycznym schronisku.

Komentarze (17)
ewak225 4 dni temu
Końskie porcje. Wygląda wybornie. Gama surówek bogata, ziemniaki też pyszne, ale baraniny nie tykam.
Jadłam raz w życiu na Krymie i do dzisiaj wyczuwam smak. W Irlandii tez jest wszechobecna, unikam jak ognia.
kot_pettter 4 dni temu
Uwielbiam baraninę i jagnięcinę. Ziemniaczki wyglądają pysznie.
Ale zestaw surówek jest taki, jak wszędzie, z wielkich pojemników produkcji przemysłowej.
ewak225 3 dni temu
Baranina i jagnięcina ma specyficzny smak, nie.
adam.eu 3 dni temu
Baranina to specjalność schroniska na Cyrli, dodatkowo dostarczana jest przez Romana Kluskę twórcę firmy
komputerowej Optimus, więc trudno było zamówić inne danie. W głębokiej młodości nie lubiłem baraniny. Obecnie
raz na kilka lat zjadam nawet ze smakiem. Zdjęcie z października 2017 roku.
kiks4 3 dni temu
Smak zależy od osobnika, który poświęcił życie dla gulaszu. Capy, jak to chłopy, potrafią śmierdzieć okrutnie, jagnięta nie.
adam.eu 3 dni temu
A tak a propos ziemniaków, to bardzo dobre były ze schroniska pod Jagodną.

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4259749,2,2,Obiad--Schronisko-pod-Jagodna-w-Gorach-Bystrzyckich.html
Prawdopodobnie były obgotowane w skórkach i później podpieczone, pyszne smile
kot_pettter 3 dni temu
Przepraszam, że znów wyjadę z "martyrologią", ale pamiętam czasy, kiedy w schroniskach nie było nic do jedzenia albo ówczesną studentkę nie było na to jedzenie stać. Pichciłam na ruskim juwlu, a ze schroniskowej kuchni ewentualnie brałam ziemniaki, bynajmniej nie pieczone. (Na juwlu gotowałyby się zbyt długo.)

Kiksie, cap wymoczony w mleku nie śmierdzi. Acz istotnie, niewinne jagniątko jest smaczniejsze.
adam.eu 3 dni temu
A cóż to takiego "ruski juwel"? A co do kosztów wypoczynku. Na przełomie lat 80 tych i 90 tych w Beskidzie Niskim i
w Bieszczadach funkcjonowały studencki bazy namiotowy (oferowały noclegi w namiotach i pichcenie przy ognisku)
oraz stanice harcerskie oferujące jeszcze tańsze noclegi w namiocie oraz wyżywienie w dowolnej konfiguracji, posiłki
lub prowiant suchy tak tanio, że chyba brali kasę za sam tzw wsad. Tak więc i większość studenckich kieszeni by to
wytrzymała, bowiem koszty pobytu były zbliżone do domowych.
adam.eu 3 dni temu
Wracając do smaków baraniny. Moi rodzice potrafili tak zrobić, że po smaku nikt się nie domyślał, że ma do
czynienia z mięsem baranim, ale mnie i tak nie smakowało, było jakieś inne. Inna sprawa, że w zasadzie w stosunku
do przeciętnego człowieka zjadam mało mięsa.
kot_pettter 3 dni temu
Ruski juwel - tu na pierwszym zdjęciu:
forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=9836.0
Maszynka benzynowa, której wątpliwy urok polegał na tym, że trzeba było ją zalać benzyną po całości i podpalić, żeby ogrzany zbiorniczek zaczął produkować opary prowadzące do palnika, na którym się stawiało garnki.
Efekty pirotechniczne były imponujące.

A jeśli benzyny zabrakło w trakcie gotowania, trzeba było zaczekać, aż wszystko wystygnie, bo otwarcie gorącego zbiorniczka groziło śmiercią lub kalectwem. Osobiście sfajczyłam sobie kiedyś rzęsy, brwi i włoski na rękach. Na szczęście tylko tyle, bo ktoś się na mnie rzucił, żeby ugasić ogień.
adam.eu 3 dni temu
A to wiem, ale nie miałem tego. Jeżeli już to maszynkę na denaturat. Brak regulacji płomienia.
irka-h 3 dni temu
Maszynka – ożyły wspomnienia. Miałam taką, przydatna była, bo poręczna. Ale kiedyś zabrakło mi cierpliwości, kalectwem się nie skończyło, ale ugasić się nie dawała niczym. W akcie rozpaczy wylądowała w morzu i tam oddała ostatnie tchnienie. Na szczęście było to w Grecji, a tam nabyliśmy cudowne, małe jednorazowe pojemniczki z gazem i nakręcany palnik. Odetchnęłam z ulgą. Piękne czasy , a może raczej wspomnienia.
irka-h przedwczoraj
a porcja obiadowa imponująca- jak dla czworga. Jeśli chodzi o mięsko, to kiedyś na Wigrach ugoszczono nas baraninką z rożna mi zaszkodziła. Opierając się na przykrych wspomnieniach, do jagnięciny w Grecji podchodziłam z wielkim dystansem. Niepotrzebnie, bo to ambrozja.
adam.eu przedwczoraj
A słyszeliście takie opinie, że prawdziwy turysta to je dwa razy dziennie, rano i wieczorem? Kiedyś po dłuższych
samotnych wędrówkach (aby nie widzieć, jak ktoś sięga po jedzenie) powoli z automatu dochodziłem do tego i
okazało się, że było więcej było osób. Organizm nie domagał się jedzenia przed przyjściem do bazy.
anianasadach przedwczoraj
Za moich czasów używało się kochera z palnikiem na denaturat lub kostki denaturowe. Miał trzy miski, patelnię,
mały czajniczek i osłonę do palnika. Płomień można było bez problemu zgasić przykrywką do pojemnika na
denaturat. Gotowało się szybko i bez problemu a dobrze zakręcony pojemnik przechowywał niewypalony
denaturat do następnego razu. Niezastąpiony na autostopie wink
W moim rodzinnym domu kulka barania (udziec) gościła dosyć często a do przygotowania wszelkiego mięsiwa
służył żeliwny gar. To dzięki niemu mięsiwo i sosy miały niesamowity smak. Równie wyśmienitą baraninę jadłam
w gruzińskich domach. Częściej niż ziemnjaki do baraniny jedliśmy tzw. kluski na parze (podobne do czeskich
knedlików. Niebo w gębiesmile
adam.eu wczoraj
Tak, jeszcze kostki były, ale one nazywały się denaturowe? Nie zdawałem sobie sprawy. Ich zaletą była możliwość
"regulacji płomienia" poprzez zmianę liczby palących się kostek.
garuga wczoraj
hihi, w "pewnym wieku" wspomnienia
dotyczą zwłaszcza okolic "podniebienia"...
wink
mniam
Dodaj komentarz
Aby komentować musisz być zalogowany załóż konto »
Najczęściej oglądane zdjęcia
Najczęściej komentowane zdjêcia

Pozostałe zdjęcia

«
  • Polska
  • Polska
  • ogórki w miodzie
»
4259751

To zdjęcie należy także do:

Album Góry

31 zdjęć
«
  • Na szlaku, Beskid Śląski.
  • Biała Wisełka, wodospad
  • Wysoki Kamień 1058. Góry Izerskie.
»
4259751
Klucz góry, jedzenie, obiad, schronisko ,...

Klucz góry

22959 zdjęć
«
  • Polska
  • Polska
  • Polska
»
4259751
Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd