FotoForum
Załóż konto »
Obiad - prywatne schronisko Cyrla nad Rytrem, Beskid Sądecki
Dodano: 20.07.2021 Odsłony: 213
Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę stronę znajomemu

Brak danych exif

zamknij

Obiad - prywatne schronisko Cyrla nad Rytrem, Beskid Sądecki

Autor: adam.eu

Gulasz barani. Dzięki zjedzeniu tego obiadu zaoszczędziliśmy na kolacji i na śniadaniu w następnym dniu. Ale z powodu przejedzenia byliśmy zmuszeni nocować w tym sympatycznym schronisku.

Komentarze (20)
ewak225 2 miesiące temu
Końskie porcje. Wygląda wybornie. Gama surówek bogata, ziemniaki też pyszne, ale baraniny nie tykam.
Jadłam raz w życiu na Krymie i do dzisiaj wyczuwam smak. W Irlandii tez jest wszechobecna, unikam jak ognia.
kot_pettter 2 miesiące temu
Uwielbiam baraninę i jagnięcinę. Ziemniaczki wyglądają pysznie.
Ale zestaw surówek jest taki, jak wszędzie, z wielkich pojemników produkcji przemysłowej.
ewak225 2 miesiące temu
Baranina i jagnięcina ma specyficzny smak, nie.
adam.eu 2 miesiące temu
Baranina to specjalność schroniska na Cyrli, dodatkowo dostarczana jest przez Romana Kluskę twórcę firmy
komputerowej Optimus, więc trudno było zamówić inne danie. W głębokiej młodości nie lubiłem baraniny. Obecnie
raz na kilka lat zjadam nawet ze smakiem. Zdjęcie z października 2017 roku.
kiks4 2 miesiące temu
Smak zależy od osobnika, który poświęcił życie dla gulaszu. Capy, jak to chłopy, potrafią śmierdzieć okrutnie, jagnięta nie.
adam.eu 2 miesiące temu
A tak a propos ziemniaków, to bardzo dobre były ze schroniska pod Jagodną.

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4259749,2,2,Obiad--Schronisko-pod-Jagodna-w-Gorach-Bystrzyckich.html
Prawdopodobnie były obgotowane w skórkach i później podpieczone, pyszne smile
kot_pettter 2 miesiące temu
Przepraszam, że znów wyjadę z "martyrologią", ale pamiętam czasy, kiedy w schroniskach nie było nic do jedzenia albo ówczesną studentkę nie było na to jedzenie stać. Pichciłam na ruskim juwlu, a ze schroniskowej kuchni ewentualnie brałam ziemniaki, bynajmniej nie pieczone. (Na juwlu gotowałyby się zbyt długo.)

Kiksie, cap wymoczony w mleku nie śmierdzi. Acz istotnie, niewinne jagniątko jest smaczniejsze.
adam.eu 2 miesiące temu
A cóż to takiego "ruski juwel"? A co do kosztów wypoczynku. Na przełomie lat 80 tych i 90 tych w Beskidzie Niskim i
w Bieszczadach funkcjonowały studencki bazy namiotowy (oferowały noclegi w namiotach i pichcenie przy ognisku)
oraz stanice harcerskie oferujące jeszcze tańsze noclegi w namiocie oraz wyżywienie w dowolnej konfiguracji, posiłki
lub prowiant suchy tak tanio, że chyba brali kasę za sam tzw wsad. Tak więc i większość studenckich kieszeni by to
wytrzymała, bowiem koszty pobytu były zbliżone do domowych.
adam.eu 2 miesiące temu
Wracając do smaków baraniny. Moi rodzice potrafili tak zrobić, że po smaku nikt się nie domyślał, że ma do
czynienia z mięsem baranim, ale mnie i tak nie smakowało, było jakieś inne. Inna sprawa, że w zasadzie w stosunku
do przeciętnego człowieka zjadam mało mięsa.
kot_pettter 2 miesiące temu
Ruski juwel - tu na pierwszym zdjęciu:
forum.outdoor.org.pl/index.php?topic=9836.0
Maszynka benzynowa, której wątpliwy urok polegał na tym, że trzeba było ją zalać benzyną po całości i podpalić, żeby ogrzany zbiorniczek zaczął produkować opary prowadzące do palnika, na którym się stawiało garnki.
Efekty pirotechniczne były imponujące.

A jeśli benzyny zabrakło w trakcie gotowania, trzeba było zaczekać, aż wszystko wystygnie, bo otwarcie gorącego zbiorniczka groziło śmiercią lub kalectwem. Osobiście sfajczyłam sobie kiedyś rzęsy, brwi i włoski na rękach. Na szczęście tylko tyle, bo ktoś się na mnie rzucił, żeby ugasić ogień.
adam.eu 2 miesiące temu
A to wiem, ale nie miałem tego. Jeżeli już to maszynkę na denaturat. Brak regulacji płomienia.
irka-h 2 miesiące temu
Maszynka – ożyły wspomnienia. Miałam taką, przydatna była, bo poręczna. Ale kiedyś zabrakło mi cierpliwości, kalectwem się nie skończyło, ale ugasić się nie dawała niczym. W akcie rozpaczy wylądowała w morzu i tam oddała ostatnie tchnienie. Na szczęście było to w Grecji, a tam nabyliśmy cudowne, małe jednorazowe pojemniczki z gazem i nakręcany palnik. Odetchnęłam z ulgą. Piękne czasy , a może raczej wspomnienia.
irka-h 2 miesiące temu
a porcja obiadowa imponująca- jak dla czworga. Jeśli chodzi o mięsko, to kiedyś na Wigrach ugoszczono nas baraninką z rożna mi zaszkodziła. Opierając się na przykrych wspomnieniach, do jagnięciny w Grecji podchodziłam z wielkim dystansem. Niepotrzebnie, bo to ambrozja.
adam.eu 2 miesiące temu
A słyszeliście takie opinie, że prawdziwy turysta to je dwa razy dziennie, rano i wieczorem? Kiedyś po dłuższych
samotnych wędrówkach (aby nie widzieć, jak ktoś sięga po jedzenie) powoli z automatu dochodziłem do tego i
okazało się, że było więcej było osób. Organizm nie domagał się jedzenia przed przyjściem do bazy.
anianasadach 2 miesiące temu
Za moich czasów używało się kochera z palnikiem na denaturat lub kostki denaturowe. Miał trzy miski, patelnię,
mały czajniczek i osłonę do palnika. Płomień można było bez problemu zgasić przykrywką do pojemnika na
denaturat. Gotowało się szybko i bez problemu a dobrze zakręcony pojemnik przechowywał niewypalony
denaturat do następnego razu. Niezastąpiony na autostopie wink
W moim rodzinnym domu kulka barania (udziec) gościła dosyć często a do przygotowania wszelkiego mięsiwa
służył żeliwny gar. To dzięki niemu mięsiwo i sosy miały niesamowity smak. Równie wyśmienitą baraninę jadłam
w gruzińskich domach. Częściej niż ziemnjaki do baraniny jedliśmy tzw. kluski na parze (podobne do czeskich
knedlików. Niebo w gębiesmile
adam.eu 2 miesiące temu
Tak, jeszcze kostki były, ale one nazywały się denaturowe? Nie zdawałem sobie sprawy. Ich zaletą była możliwość
"regulacji płomienia" poprzez zmianę liczby palących się kostek.
garuga 2 miesiące temu
hihi, w "pewnym wieku" wspomnienia
dotyczą zwłaszcza okolic "podniebienia"...
wink
mniam
garuga 2 miesiące temu
a wszystko na tle pianki z piwa złotego
no i...
w towarzyszącego Tego dr/o=u/giego...
wink piwo wink
garuga 2 miesiące temu
babok:, ups!
wink
a wszystko na tle pianki z piwa złotego
no i...
w towarzystwie Tego dr/o=u/giego...
wink
irena2005n1 26 dni temu
Bogata oferta obiadowa...spowodowała taką dyskusję...chyba muszę poczytać o czym tak dyskutujecie..
Dodaj komentarz
Aby komentować musisz być zalogowany załóż konto »
Najczęściej oglądane zdjęcia
Najczęściej komentowane zdjêcia

Pozostałe zdjęcia

«
  • Znak czasu....
  • IMG_7055
  • IMG_5759
»
4259751

To zdjęcie należy także do:

Album Góry

31 zdjęć
«
  • Na szlaku, Beskid Śląski.
  • Biała Wisełka, wodospad
  • Wysoki Kamień 1058. Góry Izerskie.
»
4259751
Klucz góry, jedzenie, obiad, schronisko ,...

Klucz góry

22996 zdjęć
«
  • Góry z góry...
  • Na szlaku prowadzącym przez pola ryżowe w prowincji Sapa (Wietnam)
  • Na szlaku prowadzącym na Pico Ruivo (Madera, Portugalia)
»
4259751
Copyright © Agora SAO nasReklamaOchrona prywatności  Zgłoś problem lub błąd